
RZESZÓW. Przestępcy mieli bardzo dobre rozeznanie i plan, na miejscu kradzieży „pracowali” około… trzech godzin.
W nocy z 8 na 9 listopada doszło do włamania do kantoru, który mieści się w budynku supermarketu Majster przy ul. Przemysłowej. Złodzieje przy użyciu skradzionych narzędzi z supermarketu wycięli dziurę w sejfie i zabrali gotówkę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ukradli około 300 tys. zł. Policjanci nieoficjalnie przyznają, że tak brawurowej kradzieży w stolicy regionu nie pamiętają.
Jak opowiada nam jeden ze współwłaścicieli, mężczyzna przyszedł do pracy około godziny 7 rano. – Główne wejście, którym zwykle wchodzę, było zamknięte, wiec poszedłem wkoło. Wtedy pracownicy mi powiedzieli, że jest dziura w kantorze – relacjonuje. Już koło godziny 8 na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji razem z psami tropiącymi. Dokonali oględzin i zabezpieczyli ślady. Dla dobra śledztwa na razie nie chcą udzielać szczegółowych informacji w sprawie.
Czy złodzieje zaczaili się w sklepie?
Są różne wersje. Według jednej z nich, złodzieje mieli poprzedniego dnia ukryć się na terenie sklepu i w środku nocy dokonać włamania do kantoru. Niestety, w nocy na terenie obiektu nie przebywa ochrona. Jedynym zabezpieczeniem ma być monitoring. – Nie sprawdził się, bo kamery są niesprawne i pokazują tylko cienie – mówi współwłaściciel. Wiadomo jedynie, że do zajścia miało dojść między 23 a 2 w nocy i to przez te wszystkie godziny sprawcy mieli „pracować” nad kradzieżą pieniędzy. Wynika to z analizy alarmów, które uruchamiały się w nocy.

Sejf otworzyli za pomocą narzędzi ze sklepu
Jak złodzieje dobrali się do gotówki? Najpierw wycięli fragment ściany z płyty pilśniowej, z której zbudowany był kantor. Żeby nie zostać zauważonym, niewielkie okno kantoru – od strony głównego wejścia – zabezpieczyli kołdrą. Gdy już dostali się do środka, zabrali się za sejf. – Próbowali wyciąć dwa zamki, ale nie dali rady – opowiada mężczyzna. – Dlatego wycięli ścianę z boku – dodaje. – Musieli się narobić, bo ściana sejfu ma grubość 10 cm – zauważa. – W środku jest beton, który musieli skuć młotem – kontynuuje. Co ciekawe, narzędzia, których użyli pochodziły właśnie z marketu budowlanego. – Wzięli stamtąd piły i szlifierkę – mówi. Kierownik supermarketu poinformował nas w czwartek około godziny 15, że pracownicy przeprowadzają aktualnie remanent, żeby sprawdzić, co dokładnie zginęło. Na razie nikt z supermarketu nie chce komentować całej sprawy.
Jak mówi jeden z właścicieli kantoru, nikogo nie podejrzewają. – Wiadomo, że w dzisiejszych czasach gotówka leży w kantorze – zauważa. Mężczyzna nie wierzy jednak, że sprawcy zostaną złapani. Jedynym pozytywnym aspektem jest to, że nikomu nic się nie stało. – To są tylko pieniądze. Dobrze, że żyjemy i nikt na nas nie napadł – podkreśla. – Albo że nikogo wtedy nie było na miejscu bądź nie napadli na nas na przykład w drodze do banku – dodaje.
Wioletta Kruk
[print_gllr id=222827]



8 Responses to "Napad na kantor. Złodzieje zrabowali kilkaset tysięcy złotych!"