Napad na kantor. Złodzieje zrabowali kilkaset tysięcy złotych!

Złodzieje od strony sklepu wycięli ścianę w kantorze, żeby wejść do środka.
Złodzieje od strony sklepu wycięli ścianę w kantorze, żeby wejść do środka. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. Przestępcy mieli bardzo dobre rozeznanie i plan, na miejscu kradzieży „pracowali” około… trzech godzin.

W nocy z 8 na 9 listopada doszło do włamania do kantoru, który mieści się w budynku supermarketu Majster przy ul. Przemysłowej. Złodzieje przy użyciu skradzionych narzędzi z supermarketu wycięli dziurę w sejfie i zabrali gotówkę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ukradli około 300 tys. zł. Policjanci nieoficjalnie przyznają, że tak brawurowej kradzieży w stolicy regionu nie pamiętają.

Jak opowiada nam jeden ze współwłaścicieli, mężczyzna przyszedł do pracy około godziny 7 rano. – Główne wejście, którym zwykle wchodzę, było zamknięte, wiec poszedłem wkoło. Wtedy pracownicy mi powiedzieli, że jest dziura w kantorze – relacjonuje. Już koło godziny 8 na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji razem z psami tropiącymi. Dokonali oględzin i zabezpieczyli ślady. Dla dobra śledztwa na razie nie chcą udzielać szczegółowych informacji w sprawie.

Czy złodzieje zaczaili się w sklepie?
Są różne wersje. Według jednej z nich, złodzieje mieli poprzedniego dnia ukryć się na terenie sklepu i w środku nocy dokonać włamania do kantoru. Niestety, w nocy na terenie obiektu nie przebywa ochrona. Jedynym zabezpieczeniem ma być monitoring. – Nie sprawdził się, bo kamery są niesprawne i pokazują tylko cienie – mówi współwłaściciel. Wiadomo jedynie, że do zajścia miało dojść między 23 a 2 w nocy i to przez te wszystkie godziny sprawcy mieli „pracować” nad kradzieżą pieniędzy. Wynika to z analizy alarmów, które uruchamiały się w nocy.

Do sejfu dostali się dzięki narzędziom ze sklepu.
Do sejfu dostali się dzięki narzędziom ze sklepu.

Sejf otworzyli za pomocą narzędzi ze sklepu
Jak złodzieje dobrali się do gotówki? Najpierw wycięli fragment ściany z płyty pilśniowej, z której zbudowany był kantor. Żeby nie zostać zauważonym, niewielkie okno kantoru – od strony głównego wejścia – zabezpieczyli kołdrą. Gdy już dostali się do środka, zabrali się za sejf. – Próbowali wyciąć dwa zamki, ale nie dali rady – opowiada mężczyzna. – Dlatego wycięli ścianę z boku – dodaje. – Musieli się narobić, bo ściana sejfu ma grubość 10 cm – zauważa. – W środku jest beton, który musieli skuć młotem – kontynuuje. Co ciekawe, narzędzia, których użyli pochodziły właśnie z marketu budowlanego. – Wzięli stamtąd piły i szlifierkę – mówi. Kierownik supermarketu poinformował nas w czwartek około godziny 15, że pracownicy przeprowadzają aktualnie remanent, żeby sprawdzić, co dokładnie zginęło. Na razie nikt z supermarketu nie chce komentować całej sprawy.

Jak mówi jeden z właścicieli kantoru, nikogo nie podejrzewają. – Wiadomo, że w dzisiejszych czasach gotówka leży w kantorze – zauważa. Mężczyzna nie wierzy jednak, że sprawcy zostaną złapani. Jedynym pozytywnym aspektem jest to, że nikomu nic się nie stało. – To są tylko pieniądze. Dobrze, że żyjemy i nikt na nas nie napadł – podkreśla. – Albo że nikogo wtedy nie było na miejscu bądź nie napadli na nas na przykład w drodze do banku – dodaje.

Wioletta Kruk

[print_gllr id=222827]

8 Responses to "Napad na kantor. Złodzieje zrabowali kilkaset tysięcy złotych!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.