Nie chodzę z głową w chmurach

- Fajnie byłoby go pokonać po raz drugi - mówi o konfrontacji z Gregiem Hancockiem Stanisław Burza (nz), żużlowiec KSM Krosno. Najbliższa okazja ku temu będzie już w niedzielę w Rzeszowie. Fot. Michał Krupa - KSM Krosno
– Fajnie byłoby go pokonać po raz drugi – mówi o konfrontacji z Gregiem Hancockiem Stanisław Burza (nz), żużlowiec KSM Krosno. Najbliższa okazja ku temu będzie już w niedzielę w Rzeszowie. Fot. Michał Krupa – KSM Krosno

ŻUŻEL. 2.LŻ. Rozmowa ze STANISŁAWEM BURZĄ, żużlowcem KSM Krosno.

W najbliższą niedzielę na torze przy ul. Hetmańskiej w Rzeszowie dojdzie do rewanżowych derbów Podkarpacia. Bohaterem pierwszego meczu w Krośnie był m.in. STANISŁAW BURZA, który w pokonanym polu pozostawił samego Grega Hancocka. – Na pewno po pokonaniu Grega nie chodzę z głową w chmurach – zapewnia żużlowiec KSM Krosno.

– Przywiezienie za plecami Grega Hancocka to chyba taki mały osobisty sukces…

– Pokonanie mistrza świata i to w II lidze na pewno cieszy. Żużel to jednak taki sport, w którym z każdym można zarówno wygrać, jak i przegrać. Greg był może trochę zmęczony, bowiem dzień wcześniej startował w Grand Prix Czech, ale z drugiej strony dla zawodników tego pokroju zawody dzień po dniu to normalna sprawa.

– Powtórzy Pan ten wyczyn w niedzielę w Rzeszowie?

– Będzie ciężko, bowiem Greg pojedzie u siebie, gdzie jest przecież bardzo dobrze dopasowany do rzeszowskiego toru. Z drugiej strony czemu nie? Fajnie byłoby go pokonać po raz drugi.

– Mecz ze Stalą zakończył Pan jednak upadkiem. Odczuwa Pan jeszcze jego skutki?

– Jestem trochę poobijany i m.in. z tego powodu musiałem zrezygnować ze startu w ćwierćfinale IMP, ale ta przerwa dobrze mi zrobiła i cały czas pracujemy nad tym, abym mógł wystartować w Rzeszowie.

– W pierwszym meczu napsuliście sąsiadom sporo krwi, a na co będzie stać „Wilki” w niedzielnym rewanżu?

– Na pewno przyjedziemy do Rzeszowa powalczyć o jak najlepszy wynik. W pierwszym meczu brakło nam trochę szczęścia w samej końcówce, gdzie przez upadki i wykluczenia pogubiliśmy parę punktów. Gdyby nie to, wynik mógłby być np. remisowy i wszyscy byliby zadowoleni.

– KSM ma od początku sezonu pod górkę, stąd też m.in. zerowy dorobek punktowy…

– Na pierwszy mecz u siebie z powodu przeciągającej się zimy nie mieliśmy się za bardzo kiedy przygotować. Do tego dochodziły mecze wyjazdowe i koniec końców jest taki, że jak na razie nie mamy żadnego punktu na koncie. Zawsze bowiem czegoś nam brakowało do zwycięstwa.

– Runda rewanżowa wydaje się być zdecydowanie lepsza, więc czas najwyższych zacząć punktować…

– Na to liczymy. Jedziemy aż 4 mecze przed własną publicznością, które z pewnością będą łatwiejsze od tych wyjazdowych. Wypada nam w nich pojechać na 100 procent, tak aby ten nasz dorobek punktowy wreszcie zaczął rosnąć.

– Co jednak – biorąc pod uwagę potencjał innych drużyn – wcale nie będzie taką prostą sprawą…

– Liga z roku na rok jest coraz mocniejsza. Tu nie ma przelewek i naprawdę trzeba się solidnie przygotować, a potem napracować, żeby zdobywać punkty. Już przed sezonem było wiadomo, że niektóre drużyny są bardzo mocne i to się potwierdza. W tej pierwszej czwórce będzie na pewno bardzo ciasno, co to tylko może wróżyć duże emocje na dalszą część sezonu.

– W tym sezonie nie tylko jeździe Pan na żużlu, ale również współpracuje z krośnieńską szkółką. Co należy do Pana obowiązków?

– Szkółkę prowadzi Irek Kwieciński, a ja jedynie staram się pilnować silników i sprzętu, żeby młodzi adepci mieli na czym trenować. Nie jestem wprawdzie na miejscu w Krośnie, bowiem trzeba by tam dojeżdżać, ale jak tylko mogę, to pomagam chłopakom

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.