
ŻUŻEL. 2.LŻ. Rozmowa ze STANISŁAWEM BURZĄ, żużlowcem KSM Krosno.
W najbliższą niedzielę na torze przy ul. Hetmańskiej w Rzeszowie dojdzie do rewanżowych derbów Podkarpacia. Bohaterem pierwszego meczu w Krośnie był m.in. STANISŁAW BURZA, który w pokonanym polu pozostawił samego Grega Hancocka. – Na pewno po pokonaniu Grega nie chodzę z głową w chmurach – zapewnia żużlowiec KSM Krosno.
– Przywiezienie za plecami Grega Hancocka to chyba taki mały osobisty sukces…
– Pokonanie mistrza świata i to w II lidze na pewno cieszy. Żużel to jednak taki sport, w którym z każdym można zarówno wygrać, jak i przegrać. Greg był może trochę zmęczony, bowiem dzień wcześniej startował w Grand Prix Czech, ale z drugiej strony dla zawodników tego pokroju zawody dzień po dniu to normalna sprawa.
– Powtórzy Pan ten wyczyn w niedzielę w Rzeszowie?
– Będzie ciężko, bowiem Greg pojedzie u siebie, gdzie jest przecież bardzo dobrze dopasowany do rzeszowskiego toru. Z drugiej strony czemu nie? Fajnie byłoby go pokonać po raz drugi.
– Mecz ze Stalą zakończył Pan jednak upadkiem. Odczuwa Pan jeszcze jego skutki?
– Jestem trochę poobijany i m.in. z tego powodu musiałem zrezygnować ze startu w ćwierćfinale IMP, ale ta przerwa dobrze mi zrobiła i cały czas pracujemy nad tym, abym mógł wystartować w Rzeszowie.
– W pierwszym meczu napsuliście sąsiadom sporo krwi, a na co będzie stać „Wilki” w niedzielnym rewanżu?
– Na pewno przyjedziemy do Rzeszowa powalczyć o jak najlepszy wynik. W pierwszym meczu brakło nam trochę szczęścia w samej końcówce, gdzie przez upadki i wykluczenia pogubiliśmy parę punktów. Gdyby nie to, wynik mógłby być np. remisowy i wszyscy byliby zadowoleni.
– KSM ma od początku sezonu pod górkę, stąd też m.in. zerowy dorobek punktowy…
– Na pierwszy mecz u siebie z powodu przeciągającej się zimy nie mieliśmy się za bardzo kiedy przygotować. Do tego dochodziły mecze wyjazdowe i koniec końców jest taki, że jak na razie nie mamy żadnego punktu na koncie. Zawsze bowiem czegoś nam brakowało do zwycięstwa.
– Runda rewanżowa wydaje się być zdecydowanie lepsza, więc czas najwyższych zacząć punktować…
– Na to liczymy. Jedziemy aż 4 mecze przed własną publicznością, które z pewnością będą łatwiejsze od tych wyjazdowych. Wypada nam w nich pojechać na 100 procent, tak aby ten nasz dorobek punktowy wreszcie zaczął rosnąć.
– Co jednak – biorąc pod uwagę potencjał innych drużyn – wcale nie będzie taką prostą sprawą…
– Liga z roku na rok jest coraz mocniejsza. Tu nie ma przelewek i naprawdę trzeba się solidnie przygotować, a potem napracować, żeby zdobywać punkty. Już przed sezonem było wiadomo, że niektóre drużyny są bardzo mocne i to się potwierdza. W tej pierwszej czwórce będzie na pewno bardzo ciasno, co to tylko może wróżyć duże emocje na dalszą część sezonu.
– W tym sezonie nie tylko jeździe Pan na żużlu, ale również współpracuje z krośnieńską szkółką. Co należy do Pana obowiązków?
– Szkółkę prowadzi Irek Kwieciński, a ja jedynie staram się pilnować silników i sprzętu, żeby młodzi adepci mieli na czym trenować. Nie jestem wprawdzie na miejscu w Krośnie, bowiem trzeba by tam dojeżdżać, ale jak tylko mogę, to pomagam chłopakom
Rozmawiał Marcin Jeżowski


