Coraz więcej pracowników sądów na L4

W Sądzie Rejonowym w Rzeszowie nie odbyło się w środę 96 z zaplanowanych 147 spraw. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. W sądach w Rzeszowie, Strzyżowie Łańcucie, Przeworsku, Krośnie urzędnicy sądowi się rozchorowali.

Puste sale sądowe i odwołane rozprawy to rzeczywistość w wielu sądach. W niektórych asystenci sędziów przejmują pracę protokolantów. Od poniedziałku (10 grudnia) w całej Polsce trwa akcja protestacyjna administracyjnych pracowników sądów. Chcą podwyżek płac, bo jak podkreślają, pracują na głodowych stawkach. Wiadomo o tym od dawna, ale minister sprawiedliwości na ich postulaty odpowiedział jedynie, ze bardzo ceni sobie ich pracę. To przelało czarę goryczy u pracowników sądu, którzy mają zamiar protestować przez najbliższe 11 dni. Ja wygląda sytuacja w podkarpackich sądach?

– W Sadzie Okręgowym w Przemyślu, sądach rejonowych w Przemyślu, Lubaczowie i Jarosławiu problemu masowych zwolnień nie ma. Gorzej jest w Przeworsku. Tam na 32 osoby 29 przyniosło zwolnienia lekarskie – informowała wczoraj sędzia Małgorzata Reizer, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu. – Z tego co mi wiadomo, część rozpraw została odwołana, a częściowo jakoś w ramach posiadanych sił te rozprawy się odbywają – dodała.

Brak pracowników sądowych odczuwalny był w Krośnie. Tam rozprawy się odbywały, ale jak mówił sędzia Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie, sędziowie chodzili na rozprawy z asystentami sądowymi, którzy przejmowali pracę protokolantów. Jak to wyglądało w liczbach? W Sądzie Rejonowym w Krośnie 62 osoby na 76 przyniosło wczoraj zwolnienia lekarskie, co spowodowało odwołanie 45 rozpraw na 66. W Brzozowie odnotowano 2 urzędników z 25 było na zwolnieniach. Natomiast w Sądzie Okręgowym w Krośnie na 74 osoby 33 przebywało na L4.

W Sądzie Rejonowym w Rzeszowie sytuacja wyglądała podobnie jak w poniedziałek. – Na 211 etatów urzędniczych nie ma dzisiaj 140 osób, z tego 132 pozostają na zwolnieniach lekarskich. Spowodowało to konieczność odwołania 11 wokand z 26 wyznaczonych na dzień dzisiejszy. Przekłada się to na odwołane 96 spraw ze 147 – mówił wczoraj sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Problem pojawił się też w Sądzie Rejonowym w Strzyżowie. – To w przeciwieństwie do Rzeszowa najmniejsza nasza jednostka. Na 20 osób zatrudnionych na stanowiskach urzędniczych nie ma dziś 17. W Sądzie Rejonowym w Łańcucie na 30 osób 16 jest nieobecnych i to są te jednostki, gdzie to jest zauważalny problem. W Ropczycach to dotyczy 6 osób na 23, natomiast w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie na 116 urzędników nie ma dziś w pracy 16 osób – wyliczał sędzia Mucha. Jak twierdził, zwolnienia są na różne okresy i trudno powiedzieć, do kiedy taka sytuacja będzie trwałą. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że pracownicy sądów planują pozostać na zwolnieniach lekarskich aż do 20 grudnia.

Główną przyczyną niezadowolenia pracowników jest niska płaca.Wynagrodzenia niestety nie są zadowalające, bo jeżeli pracownik po 25 latach pracy w sadzie – posiadający ogromną wiedzę i doświadczenie, zarabia 3 tys. zł brutto, czyli niespełna 2 tys. zł na rękę. Proszę za to utrzymać dzieci, rodzinę przy obecnie wzrastających kosztach utrzymania – mówiła w rozmowie z nami Iwona Nałęcz-Idzikowska, przewodnicząca Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP oraz przewodnicząca Rady Zakładowej rzeszowskiego sądu.

Możliwe, że do protestu urzędników sądowych dołączą pracownicy prokuratur. Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury poparł ich postulaty. Podkreślił przy tym, że sytuacja finansowa pracowników zatrudnionych w prokuraturze jest równie krytyczna jak w sądownictwie i zagraża normalnemu funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Dlatego oni również myślą o podobnej nieformalnej formie protestu.

Wioletta Kruk

8 Responses to "Coraz więcej pracowników sądów na L4"

Leave a Reply

Your email address will not be published.