
PODKARPACIE. W sądach w Rzeszowie, Strzyżowie Łańcucie, Przeworsku, Krośnie urzędnicy sądowi się rozchorowali.
Puste sale sądowe i odwołane rozprawy to rzeczywistość w wielu sądach. W niektórych asystenci sędziów przejmują pracę protokolantów. Od poniedziałku (10 grudnia) w całej Polsce trwa akcja protestacyjna administracyjnych pracowników sądów. Chcą podwyżek płac, bo jak podkreślają, pracują na głodowych stawkach. Wiadomo o tym od dawna, ale minister sprawiedliwości na ich postulaty odpowiedział jedynie, ze bardzo ceni sobie ich pracę. To przelało czarę goryczy u pracowników sądu, którzy mają zamiar protestować przez najbliższe 11 dni. Ja wygląda sytuacja w podkarpackich sądach?
– W Sadzie Okręgowym w Przemyślu, sądach rejonowych w Przemyślu, Lubaczowie i Jarosławiu problemu masowych zwolnień nie ma. Gorzej jest w Przeworsku. Tam na 32 osoby 29 przyniosło zwolnienia lekarskie – informowała wczoraj sędzia Małgorzata Reizer, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu. – Z tego co mi wiadomo, część rozpraw została odwołana, a częściowo jakoś w ramach posiadanych sił te rozprawy się odbywają – dodała.
Brak pracowników sądowych odczuwalny był w Krośnie. Tam rozprawy się odbywały, ale jak mówił sędzia Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie, sędziowie chodzili na rozprawy z asystentami sądowymi, którzy przejmowali pracę protokolantów. Jak to wyglądało w liczbach? W Sądzie Rejonowym w Krośnie 62 osoby na 76 przyniosło wczoraj zwolnienia lekarskie, co spowodowało odwołanie 45 rozpraw na 66. W Brzozowie odnotowano 2 urzędników z 25 było na zwolnieniach. Natomiast w Sądzie Okręgowym w Krośnie na 74 osoby 33 przebywało na L4.
W Sądzie Rejonowym w Rzeszowie sytuacja wyglądała podobnie jak w poniedziałek. – Na 211 etatów urzędniczych nie ma dzisiaj 140 osób, z tego 132 pozostają na zwolnieniach lekarskich. Spowodowało to konieczność odwołania 11 wokand z 26 wyznaczonych na dzień dzisiejszy. Przekłada się to na odwołane 96 spraw ze 147 – mówił wczoraj sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Problem pojawił się też w Sądzie Rejonowym w Strzyżowie. – To w przeciwieństwie do Rzeszowa najmniejsza nasza jednostka. Na 20 osób zatrudnionych na stanowiskach urzędniczych nie ma dziś 17. W Sądzie Rejonowym w Łańcucie na 30 osób 16 jest nieobecnych i to są te jednostki, gdzie to jest zauważalny problem. W Ropczycach to dotyczy 6 osób na 23, natomiast w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie na 116 urzędników nie ma dziś w pracy 16 osób – wyliczał sędzia Mucha. Jak twierdził, zwolnienia są na różne okresy i trudno powiedzieć, do kiedy taka sytuacja będzie trwałą. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że pracownicy sądów planują pozostać na zwolnieniach lekarskich aż do 20 grudnia.
Główną przyczyną niezadowolenia pracowników jest niska płaca. – Wynagrodzenia niestety nie są zadowalające, bo jeżeli pracownik po 25 latach pracy w sadzie – posiadający ogromną wiedzę i doświadczenie, zarabia 3 tys. zł brutto, czyli niespełna 2 tys. zł na rękę. Proszę za to utrzymać dzieci, rodzinę przy obecnie wzrastających kosztach utrzymania – mówiła w rozmowie z nami Iwona Nałęcz-Idzikowska, przewodnicząca Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP oraz przewodnicząca Rady Zakładowej rzeszowskiego sądu.
Możliwe, że do protestu urzędników sądowych dołączą pracownicy prokuratur. Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury poparł ich postulaty. Podkreślił przy tym, że sytuacja finansowa pracowników zatrudnionych w prokuraturze jest równie krytyczna jak w sądownictwie i zagraża normalnemu funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Dlatego oni również myślą o podobnej nieformalnej formie protestu.
Wioletta Kruk



8 Responses to "Coraz więcej pracowników sądów na L4"