
Kabul umrze powoli, Afganistan dogorywał będzie wśród ukamienowań, dekapitacji, szału fanatycznych uniesień i zwyczajnych mordów na bezbronnych obywatelach.
Zostawiliście ich na śmierć – waszych sojuszników, przyjaciół, pomocników w słusznej sprawie. Świat wam tego nigdy nie wybaczy. Mit międzynarodowej wspólnoty upadł wraz z błagającymi o ratunek ludźmi spadającymi z transportowego Boeinga C17-A z dumnym napisem U.S. Air Force na kadłubie. To odpowiedzialność całego demokratycznego Zachodu, ale krew przyschnie do rąk Joe Bidena, który nie porzucił decyzji Trumpa o wycofaniu stamtąd wojsk. A winni są wszyscy, którzy patrzeć będą teraz na śmierć, której nie zapobiegli. Ta międzynarodowa wspólnota nie istnieje – to wielka również w dzisiejszych czasach przestroga dla żyjącej nadzieją Polski.
A tam, gdzieś daleko w pustynnym, biednym kraju – mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet będą robić rzeczy, o jakich nikomu od czasów II wojny światowej się nie śniło. A my – cywilizowani demokraci – przyglądać się będziemy z zatroskaniem, solidaryzując się z afgańskim ludem strzelistymi aktami elokwencji.
Od lat przecież nie zmienia się nic – poza nazwiskami obojętnych władców.
Redaktor Naczelny Super Nowości Jakub Karyś



8 Responses to "W Kabulu polała się krew. I jeszcze się poleje"