Plaga chorych dzieci w przedszkolach

Problem z chorymi maluchami będzie narastał, jeśli już teraz pracujące babcie, będą do dyspozycji wnucząt dopiero po 67 roku życia. Czy rząd bierze to pod uwagę? Fot. Bogdan Myśliwiec

PODKARPACIE. Rodzice tak boją się o pracę, że narażają zdrowie i życie swoich dzieci.

Środowisko przedszkolne alarmuje, że z obawy o pracę, coraz więcej rodziców wysyła do placówek swoje chore dzieci. Zdarza się, że “podrzucają” kilkulatki z gorączką, grypą żołądkową, a nawet ospą.

– Beztroska, konieczność, czy brak odpowiedzialności – pytają wychowawczynie przedszkolne, które zaobserwowały to groźne zjawisko.

Chorujące dziecko to wielki problem każdego pracującego rodzica. W rodzinach, w których oboje rodzice pracują, małżonkowie mogą podzielić się opieką nad dzieckiem, w przypadku jednak rodziców, którzy samotnie wychowują dzieci, bo np. współmałżonek pracuje za granicą, bardzo często stają przed wyborem praca albo zwolnienie lekarskie.

Przedszkolanka na jednym z najpopularniejszych portali dla rodziców pisze wprost.

– Wiem, że puszczacie chore dzieci do przedszkola, bo pracuję w przedszkolu i każdy weekend spędzam w łóżku. Pytam się: Dlaczego to robicie? Myślicie, że dziecko mi nie powie, że całą noc faszerowałyście je lekami żeby tylko poszło do przedszkola? – Jak patrzę na zachowanie niektórych rodziców, to porażka. Przeżyłam już chyba wszystko, nawet to, że rodzic przysłał do przedszkola dziecko z grypą, jelitówką, ospą wietrzną i świnką.

Na tak poważne zarzuty, zareagowało wielu rodziców.

– Choroba chorobie nierówna – protestuje jedna z mam. – Banalny katar to nie powód, żeby siedzieć w izolacji a rodzic z tego powodu zarywał pracę. Większość przedszkolaków chodzi zasmarkana od ucha do ucha i nic się nie dzieje. W przypadku biegunki wirusowej „nie ma zmiłuj się”- można wrócić do przedszkola, jeśli od ostatnich wymiotów czy luźnego stolca minęło co najmniej 48 godzin – twierdzi forumowiczka. Jej zdaniem personel przedszkola niepotrzebnie dzwoni do pracy i w trybie pilnym każe odbierać dziecko nawet z wirusową infekcją oczu. Dlaczego rodzic ma w pracy wszystko rzucić i na sygnale przyjeżdżać odebrać młode, bo ma czerwone oko? – dodaje oburzona mama.

W dyskusji, która rozpętała się po wpisie przedszkolanki, odezwali się także rodzice, których dzieci nie chorują, ale mają ciągły kontakt z infekcjami innych maluchów.

Proceder posyłania na siłę dziecka do placówki jest normą też w szkole. – Nie tylko do przedszkoli rodzice posyłają chore dzieci, ale i do szkół – dowiadujemy się z forum. – Znam przypadek rodziców, którzy chorą na zapalenie oskrzeli córkę codziennie wysyłali do szkoły, ponieważ musieli wypracować premie. Po prostu brak słów.

Małgorzata Rokoszewska

6 Responses to "Plaga chorych dzieci w przedszkolach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.