
PODKARPACIE. Rodzice tak boją się o pracę, że narażają zdrowie i życie swoich dzieci.
Środowisko przedszkolne alarmuje, że z obawy o pracę, coraz więcej rodziców wysyła do placówek swoje chore dzieci. Zdarza się, że “podrzucają” kilkulatki z gorączką, grypą żołądkową, a nawet ospą.
– Beztroska, konieczność, czy brak odpowiedzialności – pytają wychowawczynie przedszkolne, które zaobserwowały to groźne zjawisko.
Chorujące dziecko to wielki problem każdego pracującego rodzica. W rodzinach, w których oboje rodzice pracują, małżonkowie mogą podzielić się opieką nad dzieckiem, w przypadku jednak rodziców, którzy samotnie wychowują dzieci, bo np. współmałżonek pracuje za granicą, bardzo często stają przed wyborem praca albo zwolnienie lekarskie.
Przedszkolanka na jednym z najpopularniejszych portali dla rodziców pisze wprost.
– Wiem, że puszczacie chore dzieci do przedszkola, bo pracuję w przedszkolu i każdy weekend spędzam w łóżku. Pytam się: Dlaczego to robicie? Myślicie, że dziecko mi nie powie, że całą noc faszerowałyście je lekami żeby tylko poszło do przedszkola? – Jak patrzę na zachowanie niektórych rodziców, to porażka. Przeżyłam już chyba wszystko, nawet to, że rodzic przysłał do przedszkola dziecko z grypą, jelitówką, ospą wietrzną i świnką.
Na tak poważne zarzuty, zareagowało wielu rodziców.
– Choroba chorobie nierówna – protestuje jedna z mam. – Banalny katar to nie powód, żeby siedzieć w izolacji a rodzic z tego powodu zarywał pracę. Większość przedszkolaków chodzi zasmarkana od ucha do ucha i nic się nie dzieje. W przypadku biegunki wirusowej „nie ma zmiłuj się”- można wrócić do przedszkola, jeśli od ostatnich wymiotów czy luźnego stolca minęło co najmniej 48 godzin – twierdzi forumowiczka. Jej zdaniem personel przedszkola niepotrzebnie dzwoni do pracy i w trybie pilnym każe odbierać dziecko nawet z wirusową infekcją oczu. Dlaczego rodzic ma w pracy wszystko rzucić i na sygnale przyjeżdżać odebrać młode, bo ma czerwone oko? – dodaje oburzona mama.
W dyskusji, która rozpętała się po wpisie przedszkolanki, odezwali się także rodzice, których dzieci nie chorują, ale mają ciągły kontakt z infekcjami innych maluchów.
Proceder posyłania na siłę dziecka do placówki jest normą też w szkole. – Nie tylko do przedszkoli rodzice posyłają chore dzieci, ale i do szkół – dowiadujemy się z forum. – Znam przypadek rodziców, którzy chorą na zapalenie oskrzeli córkę codziennie wysyłali do szkoły, ponieważ musieli wypracować premie. Po prostu brak słów.
Małgorzata Rokoszewska



6 Responses to "Plaga chorych dzieci w przedszkolach"