Obiecanki cacanki, a dalej śmierdzi

- Mam dość tego fetoru z Res-Drobu. Jak długo mam jeszcze go wąchać? Nie mogę nawet otworzyć okien w mieszkaniu - mówi zdenerwowany Władysław Kłoda (80 l.) z ul. Różanej. Fot. Paweł Bialic
– Mam dość tego fetoru z Res-Drobu. Jak długo mam jeszcze go wąchać? Nie mogę nawet otworzyć okien w mieszkaniu – mówi zdenerwowany Władysław Kłoda (80 l.) z ul. Różanej. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Tym razem czuć było ze studzienki, poprzednio z hali produkcyjnej.

O przykrych zapachach, które wydobywają się z Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich Res-Drob piszemy już po raz trzeci. Znów bowiem mieszkańcy sąsiadujący z firmą narzekają, że nie mogą nawet otworzyć okien, bo czuć fetor. Tym razem smród wydostawał się ze studzienki kanalizacyjnej, a nie z hali produkcyjnej.

– Kolejny już raz nie da się wytrzymać. We wtorek też było czuć – powiedział Władysław Kłoda (80 l.) z ul. Różanej. – Kiedy wreszcie coś zrobią z tym smrodem?

O wyjaśnienie tej sprawy zwróciliśmy się do Danuty Majki, rzecznika prasowego Res-Drobu. – Tym razem przyczyną nieprzyjemnego zapachu była awaria kanalizacji, ponieważ jedna ze studzienek zatkała się. Wezwaliśmy specjalną ekipę WUKO, która  udrożniła kanalizację i mamy nadzieję, że problem się nie powtórzy. Natomiast co do innych źródeł zapachu, takich jak zbiornik z odpadkami czy podczyszczalnia ścieków, to wciąż poprawiamy technologię tak, żeby nic nie wydostawało się na z zewnątrz.

Danuta Majka dodała, ze dyrekcja firmy poradzi sobie tak samo jak z hałasem, na który kiedyś narzekali mieszkańcy osiedla Tysiąclecia. Ekrany i zabezpieczenia za blisko 1 mln zł sprawiły, że już nic nie słychać. Podobnie będzie z odorem.

Siedziba Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich Res-Drob to kilkudziesięcioletnie magazyny i hale, kanalizacja pod nimi została częściowo zmodernizowana i jest systematycznie czyszczona, jednak awarii nie dało się przewidzieć.

Mariusz Andres

2 Responses to "Obiecanki cacanki, a dalej śmierdzi"

Leave a Reply

Your email address will not be published.