
ŁAZORY, NISKO. Przez dziesiątki lat w Łazorach rządzili harcerze. Gdy zabrakło im pieniędzy na podstawowe remonty, gmina wypowiedziała dzierżawę.
Niszczeje była stanica harcerska nad Tanwią w Łazorach. Władze gminy w Harasiukach od roku próbują ją sprzedać. Wielu interesuje się ośrodkiem przy zakolu rzeki, ale nie było ani jednego gotowego wyłożyć miliona złotych. Wkrótce odbędzie się drugi przetarg i cena będzie o wiele niższa.
Jeszcze nie tak dawno był tu ośrodek wypoczynkowy Hufca Ziemi Rzeszowskiej ZHP. Był to jeden z lepszych harcerskich ośrodków. Na 3-hektarowej działce było 30 domków, w większości drewnianych. Z jednej strony woda, z drugiej droga. Dojazd dobry, działka uzbrojona, podroztoczańska cisza, jednym słowem – ideał.
3-hektarowy ośrodek prawie za bezcen
– Samorząd gminy oddał harcerzom działkę w nieodpłatną dzierżawę z nadzieją, że coś tam będą robić – mówi Henryk Bździuch, wójt Harasiuk. – Liczyliśmy nawet nie na inwestycje, ale przynajmniej w podstawowe utrzymanie domków. Gdy te zaczęły popadać w ruinę, zdecydowaliśmy się wypowiedzieć umowę.
Stało się to dwa lata temu. Już wcześnie było widać, że harcerze sobie nie radzą. Niektóre domki po prostu zaczęły się walić. W ub. roku w stanicy panowała martwa cisza, przerywana tylko śpiewami dzikich gości, którzy od czasu do czasu nad rzeką palili sobie ogniska. Taka sytuacja trwa do dzisiaj, bo przetarg z jesieni problemu nie rozwiązał.
– Zainteresowanie było, ale nikt nie wystartował – konstatuje wójt Bździuch. Gminne mienie nie może niszczeć w nieskończoność i tej jesieni odbędzie się drugi przetarg. Tym razem cena wywoławcza będzie o wiele niższa. Gmina nie może prowadzić ośrodka w Łazorach, bo nie leży to w jej obowiązkach, a i nie ma pieniędzy na jego odrestaurowanie. Kiedyś sprzedała podobny ośrodek w samych Harasiukach. Dziś, pod rządami nowego właściciela tętni życiem i ściąga nad Tanew gości z całej Polski i przez cały rok.
jam


