We wtorek (16 czerwca) na wiecu wyborczym KO Rafał Trzaskowski mówił o konieczności przeprowadzenia audytu bezpieczeństwa Polski, przywrócenia etosu polskiego żołnierza oraz postawienia przed Trybunałem Stanu byłego szefa MON, Antoniego Macierewicza. Po wiecu była konferencja i dziennikarz telewizji państwowej, Adrian Gąbka, zapytał kandydata KO o rzecz według mediów narodowych zapewne najważniejszą. – Dwa lata temu zamiast na defiladę z okazji Bitwy Warszawskiej wybrał się pan na jarmark kupić między innymi dżem – zauważył Gąbka. Dziennikarz śledczy TVP ujawnił aferę i „pogrążył” Trzaskowskiego.
Bardzo podobny poziom zaprezentowała TVP podczas środowej debaty prezydenckiej prowadzonej przez Michała Adamczyka. Pytania do kandydatów na głowę państwa były tak samo „mądre” i z pierwszej ligi ważności, jak to o dżem zadane Trzaskowskiemu dzień wcześniej. Na przykład to: „Czy jest pan za umożliwieniem dzieciom przygotowania do pierwszej komunii świętej na lekcjach religii w szkole?”. – Toż to kluczowa sprawa dla polskiego prezydenta jest, szczególnie w obliczu pandemii i kryzysu z nią związanego. No i oczywiście uchodźcy i ich przymusowa relokacja w ramach UE – wszak wszyscy widzimy, że uchodźcy walą do nas drzwiami i oknami. Do tego związki jednopłciowe – no przecież to najważniejsza sprawa w obecnych czasach dla Polaków, podobnie jak wprowadzenie, albo nie euro.
Cała ta szopka, bo inaczej trudno nazwać tę żenująca debatę, miała na celu jedno: pokazać Polakom, że jeśli wygra Trzaskowski, to w ich domach osiedlą się imigranci, ich dzieci do komunii nie pójdą, za to będą się uczyć o tym, że LGBT jest lepsze od hetero, a za to wszystko będą płacić w euro. Prosty przekaz, bardzo naiwny, ale do określonej grupy społecznej wszak miał trafić.
A potem była sonda z pytaniem, kto tę szopkę według widzów wygrał. I z sondą stało się to samo, co z piosenką Kazika w „Trójce”. Sondę unieważniono, bo Trzaskowski miał w niej ponad 70 proc. głosów, a Duda nieco ponad 20 proc. Wówczas „okazało się”, że sondę sfałszowano z użyciem internetowych botów!
Wszystko to byłoby bardzo zabawne, gdyby nie działo się naprawdę. A do tego, gdyby nie dotyczyło wyborów prezydenta RP. Wtedy można by się było śmiać z poziomu TVP z tego, co serwuje Polakom wmawiając im, że tylko Duda i PiS, bo inaczej będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Wszystko to jednak dzieje się naprawdę, na naszych oczach, tu i teraz j i jeszcze za nasze pieniądze.
I to już nie jest śmieszne, tylko straszne…
Redaktor Monika Kamińska



10 Responses to "„Afera dżemowa” i szopka zwana debatą"