
PODKARPACIE. W aferze korupcyjnej byłego marszałka Podkarpacia jest już 5 podejrzanych. Czy kolejni będą urzędnicy z Jasła i Krosna?
Były marszałek Podkarpacia Mirosław Karapyta (53 l.) wciąż przebywa na zwolnieniu lekarskim, na którym co miesiąc pobiera 10,4 tys. marszałkowskiej pensji. W ostatnich miesiącach zniknął praktycznie z przestrzeni publicznej, a jako bezpartyjny radny województwa nie pojawia się na sesjach sejmiku. Niektórzy spekulują, że wróci wkrótce do pracy na Uniwersytecie Rzeszowskim. Tymczasem Prokuratura Apelacyjna w Lublinie bada kolejne wątki afery korupcyjnej, w której zarzuty usłyszało już 5 osób. Niewykluczone, że kolejni będą urzędnicy z Jasła i Krosna, gdzie pod koniec zeszłego tygodnia pojawili się agenci CBA.
– Ciągle pojawiają się nowe okoliczności wymagające weryfikacji procesowej – mówi o toku śledztwa Andrzej Jeżyński, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie. W całym postępowaniu zarzuty usłyszało już 5 podejrzanych: były marszałek Karapyta, były zastępca komendanta miejskiego policji w Jarosławiu Robert M. oraz 3 przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą na Podkarpaciu: Zbigniew S., Stanisław T. i Eugeniusz Z.
Ten ostatni jest “najświeższym” podejrzanym. – Eugeniusz Z., działając w porozumieniu ze Stanisławem T., udzielił mu pomocy w uzyskaniu dotacji z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Chodzi o fikcyjny obrót urządzeniami, których posiadanie i eksploatacja umożliwiały uzyskanie zatrudnienia osób niepełnosprawnych i w efekcie refundację tej działalności – informuje prokurator Jeżyński.
W lipcu br. prokuratorzy przedłużyli śledztwo do stycznia 2014 roku. Czy wtedy się zakończy? – To są jeszcze 4 miesiące. My nie jesteśmy w stanie w tym momencie sprecyzować czy jest to ostatnie przedłużenie, czy będziemy wnioskować o kolejne przedłużenie. Wszystko zależy od tego, jak sobie poradzimy z procesową weryfikacją tych informacji, które zgromadziliśmy i gromadzimy dalej – tłumaczy rzecznik lubelskiej PA. Zapytaliśmy go również, czy śledztwo jest w jakiś sposób utrudniane? – W tym zakresie bez komentarza – odpowiada.
Ubiegłotygodniowa “wizyta” agentów CBA w kilkunastu urzędach w Jaśle i Krośnie (m.in. starostwa, stacje sanepidu, Państwowa Inspekcja Pracy, Cech Rzemiosł Różnych) wraz z przesłuchaniami kilku osób, karze zadać pytanie, czy ma ona związek z aferą Karapyty? – Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Wiem tylko tyle, że rzeszowska delegatura CBA nie prowadzi jednej sprawy – mówi Jeżyński. Odpowiedzi na to pytanie unika też nadzorująca akcję jasielsko-krośnieńską Prokuratura Apelacyjna w Krakowie. Wiadomo jednak, że śledztwo to prowadzone jest w sprawie korupcji i niedopełnienia obowiązków służbowych w organach samorządowych i rządowych na Podkarpaciu. Wspólnym mianownikiem obydwu postępowań jest zatem słowo “korupcja”.
W tym kontekście mało prawdopodobny wydaje się powrót Karapyty do pracy na Uniwersytecie Rzeszowskim. – Wciąż jest na urlopie bezpłatnym i nie ma od niego jakiegoś sygnału, że chce wrócić – mówi Grzegorz Kolasiński, rzecznik uczelni. – Jeśli zgłosi gotowość, to decyzję podejmą władze rektorskie, chociaż rektor Bobko nie wyobraża sobie, że Karapyta będzie pracował ze studentami. Można by było natomiast wykorzystać jego potencjał i doświadczenie przy pozyskiwaniu funduszy unijnych – dodaje Kolasiński.
Arkadiusz Rogowski



22 Responses to "Afera Karapyty zatacza coraz szersze kręgi"