„Afera podsłuchowa” owiana tajemnicą

Co tak naprawdę rozegrało się w tym budynku? Kto kogo i czy w ogóle podsłuchiwał? Fot. Weronika Kucab
Co tak naprawdę rozegrało się w tym budynku? Kto kogo i czy w ogóle podsłuchiwał? Fot. Weronika Kucab

PRZEWORSK. Czy szef w ZUS-ie nagrywał swoich podwładnych? 

Nadal niewiele wiadomo w sprawie „afery podsłuchowej” w przeworskim ZUS-ie. Policja informuje, że nadal trwają czynności sprawdzające. Wiadomo jednak, że osoba, której sprawa miałaby dotyczyć, została odwołana z pełnionej funkcji. „Super Nowościom” udało się dotrzeć do jeszcze innych, nieoficjalnych informacji.

O tym, że w przeworskim Inspektoracie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych ktoś z szefostwa miał nagrywać swych podwładnych zawiadomił nas Czytelnik, który pragnie pozostać anonimowy. Jak nas poinformował, policja miała w związku z tym „wejść” do ZUS-u w Przeworsku 11 czerwca. Informację tę potwierdził podkom. Andrzej Trelka z przeworskiej KPP. – Prowadzone są czynności w sprawie bezprawnego wykorzystywania urządzeń rejestrujących – tłumaczył podkom. Trelka, który jednocześnie nie zdradził, kto zawiadomił policjantów o możliwości nagrywania pracowników Inspektoratu. Podkreślił jednocześnie, że wszelkie czynności odbywają się w sprawie, a nie przeciwko komuś.

Z naszych ustaleń wynika, że niewiele się zmieniło. – Czynności jeszcze trwają – powiedziała nam w niedzielę (23.06.) st. sierż. Ewelina Wrona z Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku.

ZUS- Osobę z tym związaną odwołano
Wygląda na to, że policję zawiadomił sam ZUS. – Po otrzymaniu z Inspektoratu podstawowych faktów o incydencie, kierownictwo Oddziału wszczęło wewnętrzne postępowanie wyjaśniające i powiadomiło policję – poinformowała rzeczniczka Oddziału ZUS w Rzeszowie, Małgorzata Bukała – Postępowanie wyjaśniające prowadzono w oparciu o wewnętrzne procedury obowiązujące w ZUS – dodała M. Bukała, jednocześnie informując, że osoba związana z tym incydentem została odwołana ze stanowiska.
Cała sprawa wygląda na dość tajemniczą, nam jednak udało się dotrzeć do nieoficjalnych informacji. Według nich, ze stanowiska miał zostać odwołany zastępca szefa przeworskiego Inspektoratu ZUS. – Znaleziono dyktafon, najprawdopodobniej włączony – zdradził nam nasz informator. – Słyszałem, że J.B. (inicjały osoby związanej z „aferą podsłuchową) przyznał się do tego urządzenia – dodał.

Od czasu słynnego nagrywania kolegów z Wiejskiej przez posłankę Beger i sławetnego „gwoździa” w postaci dyktafonu posła Zbiory nieco odzwyczailiśmy się od „afer podsłuchowych”. Faktem jest jednak, że nagrywać innych można stosunkowo łatwo i niepostrzeżenie. Nie celują w tym, jakby się mogło wydawać, bynajmniej dziennikarze. Wygląda na to, że niektórzy szefowie mają pokusę wiedzieć, co „piszczy w trawie” u ich podwładnych. Zapominają przy tym, że to nie tylko nieetyczne, ale i nielegalne.

Monika Kamińska

One Response to "„Afera podsłuchowa” owiana tajemnicą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.