Agresor z pianą na ustach


Radny Bartłomiej Barczak, szef komisji sportu w przemyskiej RM nie chciał wypowiedzieć się na temat swego udziału w tym skandalicznym zdarzeniu, którym teraz zajmuje się policja. Fot. Kamil Krukiewicz

Do prawdziwie skandalicznej sytuacji doszło w zeszłą środę (3 listopada) w Klubie Sportowym „Czuwaj” w Przemyślu. Do pomieszczeń klubowych wtargnęło trzech mężczyzn, którzy grozili prezes „Czuwaju”, Jolancie Korab. Towarzyszył im szef komisji sportu
w przemyskiej Radzie Miejskiej, radny Bartłomiej Barczak. Szefową klubu trzej kibole groźbami usiłowali zmusić do rezygnacji z kierowania „Czuwajem”. – Radny na to nie reagował – podkreśla kobieta. Sprawą zajmuje się przemyska policja.

To był dzień jak co dzień, normalny. Około godz. 18.30 w przemyskim Klubie Sportowym „Czuwaj” pojawił się przewodniczący komisji sportu przy Radzie Miejskiej Przemyśla, Bartłomiej Barczak w towarzystwie jednego mężczyzny. – Twierdził, że został zaproszony do nas na jakieś spotkanie – relacjonuje w rozmowie z Super Nowościami Jolanta Korab. – Byłam zdumiona, bo żadnego spotkania nie planowałam, ani nie zapraszałam nikogo – podkreśla prezes „Czuwaju”. – Mężczyznę, z którym przyszedł radny Barczak znam – przyznaje. – Nie działa on w stowarzyszeniu klubowym, ani nie należy do sympatyków klubu. Ot tak się tu „kręci” – wyjaśnia. Szefowa „Czuwaju” opowiada, że powiedziała radnemu, iż nic nie wie o żadnym spotkaniu. Tymczasem w ślad za nim i towarzyszącym mu mężczyzną pojawiło się dwóch innych. Ci też są szefowej klubu sportowego znani i to od nie najlepszej strony. – Jeden z nich był w zarządzie „Czuwaju” nim kierownictwo klubu przejęło nasze stowarzyszenie – tłumaczy pani prezes. – Narobił sporych długów, sprawa skończyła się w sądzie naszą wygraną – zdradza. Według relacji J. Korab mężczyźni mieli krzyczeć do niej, że klub ma niezapłacone faktury oraz żądać, by zrzekła się prezesury w „Czuwaju”. – Powiedzieli do mnie: „masz czas do poniedziałku” (do 8 listopada przyp. autora). Mówili, że jak tego nie zrobię, to pożałuję! Powoływali się przy tym na prezydenta Przemyśla, Wojciecha Bakuna. Radny Bartłomiej Barczak nie zaprzeczał temu, co mówili i nie reagował. Nie reagował też, gdy tamci trzej zaczęli mnie ordynarnie wyzywać – wspomina prezes „Czuwaju”. Kobieta nie ukrywa, że bała się nieproszonych gości. Jak podkreśla, kolejny raz mężczyźni nie należą do żadnych struktur klubu, po prostu przychodzą na mecze. – W innej sytuacji bym ich nie wpuściła do klubowych pomieszczeń – przyznaje. – Jednak obecność radnego była dla mnie gwarantem, że nic złego się nie wydarzy. Okazało się, że bardzo się myliłam – dodaje prezes „Czuwaju”.

Skandaliczna sytuacja

Po zwyzywaniu szefowej klubu mężczyźni wyszli, a wraz z nimi radny. – Byłam bardzo roztrzęsiona, bałam się, tym bardziej, że miałam wrażenie, że jakiś samochód jedzie za moim gdy jechałam do domu – wspomina kobieta. Prezes „Czuwaju” bojąc się wysiąść pod domem z auta, zawróciła pod klub. – Tam zwykle jest parę osób – wyjaśnia. – Liczyłam, że i tym razem będą – dodaje. Jak się okazało, pod klubem nadal byli trzej agresorzy i …radny Barczak. – Jeden z tamtych zaczął mnie wyzywać od „bab bez ambicji” i „zimnych suk” – wspomina J. Korab. – Był jakby w amoku. Miał dosłownie pianę na ustach. Dodawał, że mają już kogoś na miejsce prezesa – opowiada. – Radny Barczak po prostu się temu przyglądał – dodaje. Prezes „Czuwaju” udało się wrócić do samochodu i odjechać.

Prezydent zadzwonił na policję

Nazajutrz kobieta wybrała się do magistratu, by porozmawiać z prezydentem Bakunem. – Poszłam do prezydenta zapytać, dlaczego wysłał do mnie tych ludzi i radnego. Tymczasem on był bardzo zdziwiony i zbulwersowany. Zapewnił, że nikogo do klubu nie wysyłał i po prostu zadzwonił na policję – opowiada J. Korab. Wkrótce na policję pofatygowała się sama szefowa „Czuwaju”, by zgłosić to co ją spotkało. Jak się dowiedzieliśmy od asp. szt. Małgorzaty Czechowskiej, oficera prasowego przemyskiej Komendy Miejskiej Policji, 5 listopada przyjęto „zawiadomienie od prezes Klubu Sportowego „Czuwaj”, które wstępnie zostało zakwalifikowane zgodnie z art. 191. par. 1. k.k. i prowadzone są czynności”. Wspomniany artykuł kodeksu karnego mówi o zmuszaniu i brzmi: „Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Asp. szt. M. Czechowska nadmieniła, że ze względu na dobro prowadzonego postępowania nie jest możliwe udzielenie nam dodatkowych informacji dotyczących tej sprawy.

Radny nie chce się wypowiedzieć

Tymczasem do Jolanty Korab dzień po tym skandalicznym zdarzeniu miał zatelefonować radny B. Barczak.
– Myślałam, że chce mnie przeprosić – przyznaje prezes „Czuwaju”. – Tymczasem on zażądał, bym przekazała „kibicom” sprawozdanie finansowe klubu – dodaje kobieta.
Oczywiście skontaktowaliśmy się z radnym Bartłomiejem Barczakiem, by przedstawił swoją wersję tamtych wydarzeń. Radny ograniczył się jednak do przesłania nam sms-a, w którym napisał: – Nie będę publicznie odnosił się do wewnętrznych spraw stowarzyszenia „Czuwaj Wiaro”.
Sprawa rozniosła się już po całym mieście. – Dzwonili do mnie radni z wszystkich klubów – opowiada J. Korab. – Wyrażali oburzenie, że doszło do takiej sytuacji i to z udziałem radnego, szefa komisji sportu – podkreśla. – Dla mnie to jest po prostu niewyobrażalne – dodaje prezes „Czuwaju”.

Monika Kamińska

3 Responses to "Agresor z pianą na ustach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.