Agresywny nożownik w archikatedrze

W piątek o godz. 10.30 bazylika archikatedralna w Przemyślu została zamknięta dla wiernych. Przeprowadzono w niej symulację policyjną. Fot. Ewa Faber
W piątek o godz. 10.30 bazylika archikatedralna w Przemyślu została zamknięta dla wiernych. Przeprowadzono w niej symulację policyjną. Fot. Ewa Faber

PRZEMYŚL. Nietypowe policyjne ćwiczenia.

W piątek, 17 kwietnia, grupę wiernych zaatakował uzbrojony w nóż i odziany w kominiarkę terrorysta. Interweniujący policjanci najpierw powalili psychopatę, a następnie uwolnili zakładników… Całe zdarzenie było symulacją akcji prezentującej zasady reakcji funkcjonariuszy w sytuacji wystąpienia zagrożenia w obiekcie sakralnym.

Szkolenie „Active Shooter – Zarządzenie jednostką Policji w przypadku zagrożenia ataku z użyciem broni palnej”, w ramach którego przeprowadzono ćwiczenia, zostało zorganizowane przez Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie i Komendę Miejską Policji w Przemyślu. Podczas dwudniowego seminarium odbyły się m.in. ćwiczenia taktyczne oraz kurs udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej w sytuacji kryzysowej. W przemyskiej komendzie spotkali się przedstawiciele Urzędu Miasta, Starostwa Przemyskiego, Straży Granicznej, Straży Ochrony Kolei, Izby Celnej, Służby Więziennej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz jednostek wojskowych.

W piątek o godz. 10.30 bazylika archikatedralna w Przemyślu została zamknięta dla wiernych. W ich rolę wcielili się duchowni, którzy na własnej skórze mieli przekonać się o emocjach, z jakimi przychodzi się zmierzyć w sytuacji tego typu  ataku. To właśnie oni, duszpasterze w przypadku realnego zagrożenia mają wesprzeć, a przede wszystkim uspokoić i pokierować parafianami. Podkom. Janusz Kiszka, naczelnik Wydziału Wywiadowczo-Interwencyjnego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu jako uzbrojony psychopata wypadł wiarygodnie do tego stopnia, że niezaznajomiony z sytuacją przypadkowy przechodzień mógłby wziąć przepranego policjanta za prawdziwego szaleńca. Po paru minutach w katedrze zjawili się policjanci, którzy paralizatorem obezwładnili „napastnika”.

Do tego typu zdarzeń w obiektach sakralnych dochodzi częściej, niż można by przypuszczać. – W związku z dynamicznie zmieniającą się sytuacją na świecie miejsca uchodzące za bezpieczne, np. świątynie, w jednej chwili mogą stać się obiektem zainteresowania osób zagrażających bezpieczeństwu innych – nie ukrywa nadkomisarz dr Jarosław Truchan, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie.

Ewa Faber

Leave a Reply

Your email address will not be published.