
ŻUŻEL. NICE PLŻ. Czy zaplecze PGE Ekstraligi to dla KSM-u Krosno za wysokie progi?
Nie tak fani w Krośnie wyobrażali sobie powrót po 10 latach „Wilków” na zaplecze PGE Ekstraligi. Podopieczni Ireneusza Kwiecińskiego z zerowym dorobkiem punktowym zamykają obecnie ligową tabelę. – Na razie dostajemy zimny prysznic i chyba nam wszyscy pokazują, gdzie jest nasze miejsce w szeregu – mówi Wojciech Zych, wiceprezes KSM Krosno.
Niedzielny mecz z Polonią Piła miał być dla „Wilków” okazją do zdobycia pierwszych w tym sezonie punktów. Optymizm sugerowały wyniki z ostatnich czterech lat, gdzie krośnianie zawsze wygrywali z Polonią na własnym torze. Tymczasem przedwczoraj „Wilki” spotkała srogi zawód i mecz zakończył się ich prawdziwą klęską (29-49). – Powiem szczerze, że sami nie wiemy, co się stało. Jeszcze teraz nie możemy się ogarnąć po tej klęsce. Szukamy przyczyny takiego stanu rzeczy i nie wiemy, gdzie tkwi błąd. My, jako działacze nie możemy sobie nic zarzucić. Zrobiliśmy wszystko, by do tego meczu przygotować się jak najlepiej. Tak do końca nie rozumiem zawodników, bo skoro drużyna przeciwna pasuje się do toru po pierwszej serii i jedzie, a my mamy w sobotę trenujemy na takim samym torze, jak w dniu meczu i przegrywamy. Nie wiem, mamy słabszych zawodników? – zastanawia się wiceprezes KSM Krosno.
CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ WE WTORKOWYM PAPIEROWYM WYDANIU SUPER NOWOŚCI.
mj


