
Brakuje prawie wszystkiego: środków czystości, maseczek, płynów dezynfekcyjnych, ale też ciepłej odzieży i obuwia oraz produktów, z których można przygotować ciepły posiłek – dla wielu jedyny w ciągu całego dnia. Sanockie koło Towarzystwa im. św. Brata Alberta apeluje o pomoc.
Towarzystwo im. św. Brata Alberta w Sanoku od 29 lat otacza opieką tych, dla których los nie zawsze był łaskawy. To tutaj znajdują pomoc bezdomni, chorzy i ubodzy. Zaczynali w 1991 r od jadłodajni, rok później powstała łaźnia i punkt „Dar Serca”, gdzie potrzebujący mogą dostać m.in. odzież, buty i środki czystości. Z pomocy często korzystają całe rodziny. Dwa lata później sanoccy albertyni otworzyli jedyne w Polsce schronisko dla bezdomnych mężczyzn, które kwateruje inwalidów, a w 1997 r. Dom Pomocy Społecznej. Kilka lat temu w budynku po dawnej jednostce wojskowej stworzyli z kolei ośrodek pielęgnacyjno-opiekuńczy pełniący także rolę hospicjum.
Nie oceniamy, pomagamy
Od 13 lat placówce szefuje Alicja Kocyłowska. – Nie robimy nic nadzwyczajnego, po prostu niesiemy pomoc potrzebującym. To ludzie skrzywdzeni przez los, często z bardzo zawiłymi życiorysami. Historie niektórych z naszych podopiecznych to prawdziwe rodzinne dramaty, wbrew pozorom nie każda podlana jest alkoholem, choć i takie się zdarzają. Niezależnie od tego nikogo nie oceniamy. Pomagamy, bo wiemy, że część z tych ludzi bez nas nie dałaby sobie rady – mówi szefowa sanockich albertynów.
Albertyni mają pod opieką setki potrzebujących osób. To dzięki ich wsparciu wiele z nich może zjeść ciepły posiłek, czy zaopatrzyć się w zimową kurtkę. Przez ćwierć wieku konto towarzystwa zasilały także fundusze z charytatywnej zbiórki organizowanej w święto zmarłych na sanockich cmentarzach. Z zebranych pieniędzy kupowali jedzenie, leki, ubrania i środki czystości. – Świąteczna zbiórka to taka nasza tradycja, z której w tym roku z powodu pandemii musimy zrezygnować, co nie oznacza, że nie potrzebujemy wsparcia – potrzebujemy i to bardziej niż nigdy. Wszystko drożeje, sporą część naszych funduszy pochłaniają wydatki na środki ochrony osobistej – rękawiczki, maseczki i płyny dezynfekcyjne. Nasi podopieczni to głównie osoby starsze i bardzo chore, robimy wszystko, aby uchronić ich przed zakażeniem i póki co na szczęście nam się to udaje – mówi Alicja Kocyłowska.
Możesz pomóc
Ze względu na wyjątkową sytuację szefowa sanockich Albertynów za pośrednictwem Super Nowości apeluje o wsparcie. Potrzebne są m.in. środki czystości, maseczki, rękawiczki, płyny dezynfekcyjnie i fundusze na bieżącą działalność – zakup jedzenia i leków. – To dzięki ludziom dobrej woli możemy skutecznie nieść pomoc najbardziej potrzebującym. Będziemy bardzo wdzięczni za okazane, serce, zrozumienie i pomoc – mówi Alicja Kocyłowska, prezes sanockiego koła Albertynów.
Martyna Sokołowska



6 Responses to "Albertyni apelują o pomoc"