
PODKARPACIE. KRAJ. Autorzy “Lekcji równości” piszą, że przejawem dyskryminacji są zabawy walentynkowe, a nawet polonez na studniówce, bo tańczy go dwóch chłopców.
To, co robią homoseksualiści i przyklaskujący im rządzący, to już totalna przesada. Minister ds. równości Agnieszka Kozłowska-Rajewicz oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego objęli patronatem podręcznik “Lekcja równości”, który za przejaw homofobii uznaje nawet tradycyjnego poloneza na studniówce.
Publikacja będąca, jak twierdzi ZNP, materiałem wspomagającym nauczycieli, zawiera szereg oburzających nawet osoby tolerancyjne zaleceń. Co możemy w nim znaleźć?
Między innymi informacje, że nauczyciele nie przechodzą przez kursy antydyskryminacyjne, a tematyka LGBT jest w programie szkolnym nieobecna. Autorzy podręcznika, czyli Kampania przeciw Homofobii, chce to zmienić. Ponad połowa książki zawiera wyniki i analizę przeprowadzonych ankiet badających ten problem w szkołach. Można się z nich dowiedzieć, że temat homoseksualizmu jest w szkołach poruszany zbyt rzadko i zwykle w negatywnym charakterze, a także, że młodzi homoseksualni uczniowie boją się przyznać do swojej orientacji i są ofiarami ataków słownych i fizycznych, jeżeli ich rówieśnicy domyślają się ich prawdziwej orientacji.
Autorzy zalecają, by nie nękać chłopców za niemęskie zachowania lub zbytnią wrażliwość, a do edukacji wprowadzić tematykę transpłciowości. Oto fragment: “Inne przedmioty nauczane na różnych poziomach nauki mogłyby być uzupełnione o tematykę transpłciowości oraz nonkonformistycznej tożsamości płciowej. Podobnie jak homo- czy biseksualność różnych autorów literatury polskiej jest pomijania w czasie lekcji im poświęconych (Miron Białoszewski, Maria Dąbrowska, Witold Gombrowicz, Marek Hłasko, Maria Konopnicka, Jan Lechoń i wielu innych.”
Autorzy “Lekcji równości” zalecają też, by tematy LGBT poruszane były na wszystkich przedmiotach. “Przykładowo Henryka III Walezego, króla Polski, rozważać można jako osobę transwestytyczną z upodobaniem wkraczającą w żeńską rolę płciową swoją ekspresją, strojem oraz biżuterią. Jeszcze ciekawszy przykład podsuwa nam postać Marii Komornickiej, a właściwie Piotra Własta, który w 1907 roku w Poznaniu spalił damskie suknie i ujawnił swoją męską tożsamość płciową. Doskonałą ilustrację dla nieprawidłowości binarności płciowej zapewnia nam przykład Stanisławy Walasiewiczówny – polskiej sprinterki i mistrzyni olimpijskiej, u której po śmierci odkryto zarówno męskie i żeńskie narządy płciowe (żadne z nich nie były w pełni rozwinięte) oraz chromosom Y. Podczas omawiania II Wojny Światowej oraz nazistowskiej dominacji w Europie warto wspomnieć o Paragrafie 175, na podstawie którego mężczyźni bi- i homoseksualni oraz transwestyci i transkobiety zsyłani byli do obozów śmierci. Ciekawa wydaje się też wzmianka o prowadzonej w czasie PRL akcji Hiacynt, której celem było gromadzenie akt osób homoseksualnych oraz osób o nietypowej ekspresji płciowej (w tym czasie również klasyfikowanych jako homoseksualne).”
Autorzy zalecają, by w szkołach organizowane były specjalne lekcje o gejach i lesbijkach w średniowieczu i starożytności poprzez włączenie różnorakich narracji np. “lesbijki” Safony i “geja” Platona. Inne rekomendacje autorów to m.in. zapraszanie przedstawicieli środowisk LGBT i powołania na terenie placówek oświatowych pełnomocników ds. przeciwdziałania dyskryminacji.
Blanka Szlachcińska



25 Responses to "Ale jaja! Polonez na studniówce dyskryminuje gejów!"