
PODKARPACIE, WIELKOPOLSKA. Służby ratunkowe czekają na nowy system ostrzegania kierowców przed pojazdami uprzywilejowanymi.
Tradycyjne sygnały świetlne i dźwiękowe, którymi posługują się służby ratunkowe (straż, pogotowie, policja) zostaną uzupełnione o komunikaty o konieczności ustąpienia miejsca pojazdowi uprzywilejowanemu. Kierowcy usłyszą takie ostrzeżenia we własnym samochodowym radiu. Strażacy z poznania testują właśnie innowacyjne urządzenie, dzięki któremu kierowcy szybciej zorientują się, że nadjeżdża samochód na sygnale. Czy rozwiązanie jest potrzebne?
– Byłoby wspaniale gdyby faktycznie bezpośrednio do kierowcy trafiała informacja o zbliżaniu się pojazdu uprzywilejowanego, czy to wozu państwowej czy ochotniczej straży pożarnej – mówi mł. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Rzeszowie.
Rzecznik przyznaje, że podczas dojazdu na miejsce zdarzenia liczy się każda sekunda, a kierowcy często nie widzą sygnałów świetlnych i nie słyszą sygnałów dźwiękowych, bo samochody są dobrze wygłuszone, a ludzie głośno słuchają radia, muzyki. Jadą nie zdając sobie sprawy, że za nimi porusza się samochód, który potrzebuje alarmowo przejechać. Urządzenie, które pozwalałoby kierowcom szybciej zorientować się o nadjeżdżającym pojeździe uprzywilejowanym jest więc jak najbardziej oczekiwane. Oczywiście to nie zwolni kierowcy samochodu uprzywilejowanego od zachowania szczególnej ostrożności w miejscach newralgicznych, typu skrzyżowanie – mówi.
Komunikat w zestawie audio
Pomysł na „trzeci sygnał” przyszedł strażakom z Wielkopolski, po jednym z wypadków wozu strażackiego. Powstał już prototyp urządzenia, które wykorzystując fale radiowe, ma nadawać komunikat o nadjeżdżającym samochodzie uprzywilejowanym. Urządzenie transmitujące zamontowane byłoby na wozie strażackim. Jego zasięg to sto metrów. Komunikat jest nadawany jednocześnie w dwóch formach: z wykorzystaniem RDS wyświetla się na odbiornikach w postaci tekstowej, jak również słyszany jest w wersji głosowej. Gdy strażacy odjadą radio w samochodzie znów będzie działać tak jak zwykle.
Entuzjastycznie do rozwiązanie podchodzą też ratownicy medyczni, którzy jadąc na sygnałach spotykają się z różnymi sytuacjami. – Jedni słysząc karetkę przyśpieszają, inni się zatrzymują, jeszcze inni wykonują nerwowe ruchy czasami skręcając wprost pod karetkę. Często musimy kluczyć między wysepkami, wjeżdżać na pasy zieleni, czasem jechać pod prąd. Słowem adrenaliny nam nie brakuje, szczególnie gdy poruszamy się po wąskich, a zatłoczonych ulicach – mówi Tomasz Pelc, ratownik medyczny z Jarosławia.
Anna Moraniec


