
Ojciec posprząta ulice, wykopie rowy i będzie miał pieniądze dla dzieci.
Jest nowy pomysł, jak wyegzekwować długi alimenciarzy, którzy nie płacą na dzieci. Rząd zamierza ich zaktywizować i wysłać do robót publicznych organizowanych przez lokalne samorządy. W ten sposób odrobiliby zadłużenie. W Polsce ponad połowa alimenciarzy nie płaci swoim dzieciom. Z tym płatnościami zalega aż 299 tys. osób.
W Polsce długi alimenciarzy sięgają 12 miliardów złotych. Na Podkarpaciu jest 11,5 tys. takich dłużników. W sumie winni są 409 mln zł (dane za 2017 r.). W naszym regionie rekordzistą jest 38-letni ojciec z Podkarpacia, który własnym dzieciom winny jest aż 723 tys. zł. Tylko w Rzeszowie z wypłatą alimentów zalega 919 osób na kwotę 178 mln zł. W Polsce i na Podkarpaciu z każdym rokiem wzrasta liczba osób, które nie płacą alimentów swoim dzieciom.
W przygotowywanej ustawie o pomocy osobom uprawnionym do alimentów znajdzie się zapis, który umożliwi skierowanie dłużnika alimentacyjnego na roboty publiczne. Rozwiązanie to mogłoby się okazać skuteczne, bo wielu dłużników pracuje na czarno i wcale im się nie uśmiecha praca publiczna za niższe stawki.
Dotyczyć to będzie osób, które mimo zasądzonych alimentów, ich nie płacą. Obecnie w takiej sytuacji pomaga państwo, które wypłaca pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego. Z takiego wsparcia korzystają tylko te rodziny, gdzie dochody nie przekraczają 725 zł na osobę.
Po zmianie przepisów i wysłaniu do robót publicznych organizowanych przez gminy, dłużnik już nie będzie mógł się tłumaczyć, że nie płaci alimentów, bo nie ma pracy. Jeśli alimenciarz odmówi takich robót, zostanie skierowane zawiadomienie do prokuratury i taka osoba zostanie ukarana.
Mariusz Andres



17 Responses to "Alimenciarze długi odpracują na robotach"