Alkohol szkodzi


Do sklepu spożywczo-monopolowego, w którym akurat nie było klientów, weszli Wiesław G. i Jerzy S. Każdy z nich miał przy sobie koszyk, do którego wkładał jakieś wiktuały oraz alkohole. Ale oprócz sklepowych koszyków, obaj mieli też własne torby, do których ukradkiem przekładali wybrane towary. Kiedy doszli wreszcie do kasy, to okazało się, że w koszykach mają zaledwie po dwie puszki piwa oraz jakieś drobiazgi na zagrychę, co wzbudziło podejrzenie kasjerki, która widząc ich pękate torby odeszła na chwilę, chcąc wezwać ochroniarza. I ta chwila wystarczyła, by mężczyźni ukradli jeszcze pieniądze z szuflady kasy i wybiegli ze sklepu.
Ochroniarz, człowiek już niemłody, próbował ich dogonić, ale był bez szans. Tymczasem kasjerka wezwała policję i opisała obydwu żuli. Okazało się, że oprócz pieniędzy skradli oni i ukryli w swych przepastnych torbach kilka butelek najdroższego alkoholu.
Rysopisy podane przez kasjerkę był dokładne, a poza tym przed sklepem znajdował się monitoring, który zarejestrował uciekających złodziei. Na tej podstawie policjantom udało się ustalić nawet ich dane personalne, a zatem zatrzymanie rabusi było tylko kwestią czasu.
Nikt nie spodziewał się jednak, że będzie to czas bardzo krótki, bo już w trzy godziny później patrol policji przejeżdżający obok parku zauważył siedzących tam na ławce dwóch mężczyzn, którzy pili alkohol.
Policjanci postanowili ich wylegitymować, ale tylko dlatego, że żłopali w miejscu publicznym. Funkcjonariusze dyskretnie zaparkowali w parku, piechotą doszli do zaskoczonych biesiadników i zażądali dokumentów.
I wtedy Wiesław G., który był nieco trzeźwiejszy od swego kompana, rzucił się do ucieczki. Szybko jednak został ujęty, ale nie chciał okazać dokumentów, więc mundurowi przeszukali mu kieszenie i znaleźli dowód osobisty, na dodatek jego własny. Wówczas okazało się, że Wiesław G. jest poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności za szereg włamań. Ponadto on oraz Jerzy S., też recydywista, byli sprawcami dokonanej tego dnia kradzieży we wspomnianym na wstępie sklepie spożywczo-monopolowym, o czym wcześniej policjanci nie wiedzieli.
Wszystko było więc jasne, ale nagle obaj podejrzani zaczęli zasłaniać się niepamięcią. Twierdzili, że nie pamiętają, by cokolwiek ukradli, a nawet zapomnieli, gdzie mieszkają. Policjanci odparli, że to akurat nie ma znaczenia, gdyż mają już dla nich przytulne mieszkanka zastępcze, do których mogą wprowadzić się nawet na kilka lat.
Potwierdza się stare hasło, że alkohol szkodzi. I to nie tylko zdrowiu.
JAN M.

4 Responses to "Alkohol szkodzi"

Leave a Reply

Your email address will not be published.