
PODKARPACIE, KRAJ. Tysiące osób traci nadzieję na odzyskanie oszczędności swojego życia, które zainwestowali w Amber Gold.
Około 12 tys. osób zostało poszkodowanych na łączną kwotę blisko 700 mln zł. Trwające od 2012 roku prokuratorskie śledztwo na razie nie daje jednoznacznej nadziei poszkodowanym przez Amber Gold na odzyskanie pieniędzy. Marcin P. i jego żona w dalszym ciągu przebywają w areszcie, a w najbliższej perspektywie nie ma co liczyć na początek procesu. Ilu mieszkańców Podkarpacia stało się ofiarami piramidy finansowej zbudowanej przez Marcina P.? Jak wiele stracili?
Oficjalnych statystyk na temat liczby oszukanych osób w poszczególnych regionach naszego kraju, niestety, wciąż brakuje. – Obecnie zgłosiło się około 12 tys. osób pokrzywdzonych przez Amber Gold. Nie jesteśmy jednak w stanie prowadzić rejestru tych osób – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która zajmuje się sprawą oszustw Amber Gold. Kilkanaście tysięcy osób straciło oszczędności życia o łącznej sumie 668 mln zł. Na Podkarpaciu, według osób związanych z branżą finansową, na łatwy zarobek mogło skusić się nawet pół tysiąca osób. W oferowane kruszce mogli zainwestować w sumie około 35 mln zł. Szanse na odzyskanie choćby złotówki są bliskie zeru.
Gruszki na wierzbie
Jedną z ofiar Amber Gold jest 57-letni Wojciech G. z Rzeszowa. – Widziałem ich reklamy, chodziłem i rozmawiałem z nimi. Mówili, że złoto to pewniak. Żona mi odradzała, mówiła: „nie pchaj się w to”, ale ja nie posłuchałem – opowiada 57-latek, który w Amber Gold „włożył” 100 tys. zł, które przez kilkadziesiąt lat sumiennie odkładał na swoje konto, chcąc w ten sposób zadbać o przyszłość swoich dwóch synów. W zamian dostał akcje w złocie. Amber Gold obiecało zysk nawet na poziomie 16,5 proc. w skali roku i na dodatek z ominięciem podatku Belki.
Wizja szybkiego pomnożenia gotówki skusiła wielu, choć w mało kim odezwał się głos rozsądku mówiący, że tak wysokie oprocentowanie jest praktycznie nierealne (banki oferowały je na poziomie ok. 6,5 proc.). Im więcej osób się kusiło, tym większymi kwotami obracał Marcin P., stwarzający tym samym pozory zysku u potencjalnych klientów. Pan Wojciech, licząc na duży zastrzyk gotówki, za który planował kupić mieszkanie na start dla swoich synów, bardzo szybko się przeliczył. Gdy światło dzienne ujrzała informacja o przekrętach Amber Gold, był bliski zawału. – Pieniądze zainwestowałem w grudniu 2011 roku. Do tej pory nie wiem, czy kiedykolwiek cokolwiek odzyskam – mówi próbując ukryć łzy. Rodzina jest załamana. Nie ona jedna.
Odzyskali 30 mln zł
Syndyk masy upadłościowej zarządzający majątkiem Amber Gold obecnie próbuje ją spieniężyć. Szacuje się, że jej wartość przekroczy 100 mln zł, co w rzeczywistości przekreśla nadzieje klientów na odzyskanie funduszy. Bo w pierwszej kolejności pieniądze ze sprzedaży majątku zostają przeznaczone na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego, zobowiązania wobec skarbówki i ZUS, potem na zobowiązania wobec pracowników, a na samym końców trafią do klientów.
Obecnie na licytacje wystawiany jest sprzęt Amber Gold w postaci urządzeń sieciowych, telefonów, skanerów, kamer, komputerów, drukarek, odtwarzaczy DVD, zliczarek banknotów, mebli, grzejników, ubrań oraz drobnych akcesoriów łazienkowych.
Dotychczas udało się odzyskać około 31,5 mln zł. Jak informuje TVN24, syndyk sprzedał głównie nieruchomości (kamienice, apartamenty i lokale użytkowe), samochody i sprzęt biurowy należący do spółki.
Co rusz przedłużają areszt
Po aresztowaniu w połowie 2012 roku małżeństwa Marcina i Katarzyny P. kilkanaście tysięcy osób szturmem uderzyło do wszystkich placówek w Polsce po odbiór swoich pieniędzy. Pod zamkniętymi drzwiami koczowali przez wiele dni, na próżno, bo pieniądze udało się odzyskać niewielkiej części. Jak się okazało, P. mieli wcale nie inwestować w złoto, a obracać pieniędzmi swoich klientów. W związku z tym fizycznie nie byli w stanie wypłacić większej kwoty niż obiecali.
Obydwoje w dalszym ciągu przebywają w areszcie. Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Łodzi, 31 marca skierowała do sądu wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztowania wobec Katarzyny P. o kolejne trzy miesiące. Obecny areszt potrwa do 15 kwietnia. – Dalsze aresztowanie podejrzanej jest niezbędne dla zabezpieczenia prawidłowego biegu śledztwa, zwłaszcza z uwagi na grożącą jej surową karę i zachodzącą z jej strony obawę matactwa – wyjaśnia prokuratura. – Jednocześnie szczególna zawiłość postępowania, jego bardzo szeroki zakres, konieczność realizacji czynności poza granicami kraju, powodują, że zakończenie śledztwa nie było dotychczas możliwe. Marcin P. w areszcie będzie przebywał do 28 maja.
Obojgu niedawno zostały zmodyfikowane zarzuty. Powodem był wzrost liczby oszukanych osób do 12 tys. Trzy tysiące osób, co prawda miało to szczęście i pieniądze odzyskało, ale i tak zostało włączonych na poczet pokrzywdzonych, których należało przesłuchać. – Były bowiem w momencie zakładania lokat wprowadzane w błąd co do sposobu przeznaczenia inwestowanych pieniędzy, które miały być przeznaczone na nabycie metali szlachetnych w ilości odpowiadającej wpłacanym kwotom. Przekazywano im także nieprawidłowe informacje, dotyczące ubezpieczenia produktu, zabezpieczenia wypłat i wysokości kapitału zakładowego – informuje Krzysztof Kopania z prokuratury.
Małżeństwo P. w dalszym ciągu nie przyznaje się do zarzucanych im czynów. Obojgu grożą kary pozbawienia wolności do 15 lat.
Ewelina Nawrot



12 Responses to "Amber Gold – oszustwo doskonałe"