
LEŻACHÓW, POW. PRZEWORSKI. Zmarła ciężko poparzona 2-latka, ofiara tragicznego pożaru w Leżachowie.
Z płomieni wyniósł ją na rękach bohaterski ojciec, który sam stracił życie w tragicznym pożarze. Od tego czasu mnóstwo osób wierzyło, że malutka Anielka wróci do zdrowia i dane jej będzie jeszcze zobaczyć nowo narodzonego braciszka. Niestety. „Nadeszła do nas bardzo smutna wiadomość. Minionej nocy zmarła Anielka, dziewczynka ciężko poparzona w wyniku pożaru w Leżachowie. Serce nam pękło. Śpij, Aniołku” – taką tragiczną informację przekazało w sobotę na swoim Facebooku miasto i gmina Sieniawa.
Anielka walczyła o życie przeszło miesiąc. Ale walka była nierówna. Jej maleńkie ciałko zostało poparzone aż w 80 procentach. Z piątku na sobotę dziewczynce zabrakło już sił do walki. Pomimo wysiłków lekarzy, zmarła w szpitalu w Łęcznej. „Jesteś bohaterką jak twój tatuś. Oboje opiekujcie się tam z góry mamusią i braciszkiem” – to tylko jeden z licznych, wzruszających komentarzy, który pojawił się pod informacją o śmierci dziewczynki.
Dramat, przez który się w nim się znalazła, rozegrał się 20 lutego. Tamtego dnia mama Anielki trafiła na porodówkę. Lada dzień na świecie miał pojawić się jej braciszek. Razem z tatą oczekiwali go w domu, w Leżachowie. Ale wieczorem wydarzyło się coś, co zburzyło radość młodej rodziny. Przed godz. 22 w domu wybuchł pożar. Pan Artur, tata Anielki, złapał płonącą dziewczynkę na ręce i z krzykiem wybiegł z nią na podwórze. Sam wrócił do środka, żeby zaczerpnąć wody do jej gaszenia. Jego krzyki usłyszał sąsiad, Kamil Czercowy. Niewiele myśląc, ruszył na pomoc płonącemu dziecku. Zabrał Anielkę do domu, włożył do wanny i polewał wodą do czasu przyjazdu karetki pogotowia. Gdy zaczynała płakać, zapewniał, że tata zaraz do niej wróci… Niestety, przybyli na miejsce strażacy znaleźli pana Artura nieprzytomnego. Leżał na wannie, a ze słuchawki prysznica lała się woda. Pomimo reanimacji, zmarł. Anielka trafiła do szpitala, a nazajutrz na świecie pojawił się jej braciszek.
Kilka dni temu rozmawialiśmy z panem Kamilem. Pytaliśmy o stan zdrowia dziewczynki. – Niestety, z tego co wiem, jest cały czas w śpiączce – powiedział Super Nowościom. – Jakiś czas temu wydawało się, że już jest z nią lepiej, ale jej stan znów się pogorszył. Malutki na szczęście ma się dobrze, to niestety jedyna dobra wiadomość. Musimy czekać – dodał.
Tymczasem tysiące osób poruszonych tragiczną historią młodej rodziny z Leżachowa, ruszyło im na pomoc. Zorganizowano zbiórki pieniężne i materialne. „Dziękujemy Państwu za okazaną dobroć, serce i solidarność” – napisał Adam Woś, burmistrz miasta i gminy Sieniawa, składając kondolencje mamie Anielki i jej bliskim: „Trudno pogodzić się ze śmiercią, szczególnie śmiercią dziecka. Nie znajdujemy słów pocieszenia, gdyż nawet te najwznioślejsze nie wypełnią pustki, jaką po sobie zostawiła ta Mała Istota…”.
Katarzyna Szczyrek


