
STALOWA WOLA. Wpisały się już w pejzaż miasta, choć początkowo nawet konserwatora zabytków szokowały.
Jest ich siedem. Najwyższy ma 7 m wysokości, a srebrzyste grono okala tajemniczy krąg z rzecznych otoczaków. Kamienie też zakute są w srebro, nadając niebiańskim postaciom kamienny wyraz twarzy. Otoczaków wokół jest 27. Dokładnie tyle, ile lat trwał pontyfikat Jana Pawła II. Bo to właśnie Świętemu Papieżowi Michał Batkiewicz poświęcił swoją pracę. Jest góralem i po góralsku oddał hołd największemu z Polaków. Przez pięć lat Batkiewiczowe anioły witały wchodzących do Muzeum Regionalnego. Przyjechały tu na wystawę dzieł rzeźbiarza i zostały. Wydawałoby się na zawsze, ale odfruną. Miasto deklarowało zakup kompozycji, ale teraz z deklaracji się wycofało. Szkoda. A wiedzieć trzeba, że dzieło to ma ciekawą historię.
Anioły stanęły najpierw w Wadowicach, na małym Rynku przed obecnym Muzeum Jana Pawła II. Wadowice zdecydował się odwiedzić Benedykt XVI i ze względów bezpieczeństwa rzeźby trzeba było ewakuować. Zatrzymały się w Krakowie. Na prośbę abp. Stanisława Dziwisza ozdobiły skwer przy ul. Franciszkańskiej, na wprost tzw. okna papieskiego w Domu Biskupów. I tam nie zaznały spokoju. Ich kolejne przenosiny zbiegły się w czasie z wystawą Batkiewicza w Stalowej Woli i tak stanęły przed Zamkiem Lubomirskich. Wkrótce znów odfruną. Szkoda.
jam



One Response to "Anioły odfruną"