
STALOWA WOLA. Ktoś kiedyś dał powiatowi drogi w mieście, a tym samym podłożył ogień pod stosunki między samorządami. Jak nie ma kłótni o odśnieżanie, to są o remonty.
Gdzie dwóch się kłóci, tam mieszkańcy dostają po kościach. W przypadku ul. Przemysłowej po resorach dostają samochody mieszkańców. Powiat, który jest właścicielem ulicy, nie może się dogadać z miastem w kwestii jej przebudowy. Na całą inwestycję powiatu nie stać. Z kolei miasto byłoby stać, ale ma inne priorytety. Prezydent się uparł i nie pomoże nawet cudowne odnalezienie w Senacie dodatkowych pieniędzy na „schetynówki”. Przemysłowa kiedyś będzie równa, ale na pewno nie w tym, ani przyszłym roku.
Ul. Przemysłowa to jedna z kluczowych dróg w mieście. Posadowione przy niej są setki firm, które dają pracę blisko trzem tysiącom ludzi i płacą do miasta podatki liczone w milionach. Wygląda niestety tak, jakby ktoś z niej asfalt rozkradał. Na szczęście i nieszczęście dziur nie widać w nocy, bo na dłuższym jej odcinku nie ma oświetlenia. Jednym słowem zaściankowy mrok.
Jeden nie chce, drugi nie może
Mogłaby go rozświetlić zgoda, która jak wiadomo buduje. Nawet do niej doszło i jest tego pisemne świadectwo. Miasto podjęło się wykonać kanalizację i część innych robót ziemnych za 5,85 mln zł, a powiat położyć asfalt na czterech pasmach drogi, ułożyć chodniki i ustawić latarnie. To ma kosztować 7,8 mln zł. Doliczając do tego 3-milionową dotację z programu „schetynówek” wyjdzie koszt ok. 16,6 mln zł. Powiat dotacji ze „schetynówek” jednak nie dostał, a wtedy radni miejscy wycięli ul. Przemysłową z tegorocznego budżetu. Powstał pat i nie pomogły wyrazy niechęci wysyłane z jednego do drugiego samorządu. Senatorowie poszukali oszczędności w budżecie państwa i zwiększyli pulę na drogi lokalne. Gdyby prezydent albo starosta wystąpił teraz o dotację na Przemysłową, zapewne by ją dostał. Sęk w tym, że prezydent nie chce, a starosta nie może.
Podczas ostatniej sesji samorządu miejskiego radna Joanna Grobel-Proszowska (SLD) nawet zaapelowała do sumienia prezydenta, by zmienił stanowisko ws. ul. Przemysłowej. – Byłby to wyraz najwyższego patriotyzmu lokalnego – uzasadniała swój apel. W sukurs poszedł jej Jan Sibiga (PiS), dla którego „ta droga urąga wizerunkowi miasta”. Prezydenta apele nie wzruszyły. – Nie ma mowy o Przemysłowej w 2014 roku – mówi stanowczo Andrzej Szlęzak. Wyjaśnia, że miasto ma szansę w tym roku ściągnąć nawet 60 mln zł dofinansowania unijnego, ale musi mieć swój wkład. Gdyby teraz zaciągnęło kredyt, o milionach z UE mogłoby zapomnieć.
jam


