
RZESZÓW. Oficer prasowy rzeszowskiej komendy tłumaczy, że brak aresztu to sytuacja przejściowa.
Prawdopodobnie największy na Podkarpaciu policyjny areszt mieszczący się w Komendzie Miejskiej Policji w Rzeszowie został zamknięty z powodu remontu. Czy to oznacza, że policjanci nie mają gdzie trzymać bandytów, czy osób niemieszczących się w izbie wytrzeźwień? Nie. Jednak policjanci przyznają, że jest ciężko.
Gdy pod koniec służby bandyta zostaje zatrzymany, to trzeba go wieźć nawet kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę do innego miasta, a to z kolei wiąże się z przekroczonym czasem służby. – To nie praca, ale służba, więc czasem policjanci są wzywani alarmowo nawet w środku nocy. A godziny nadliczbowe będą funkcjonariuszom oddane – tłumaczy komisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji.
– Aktualne prace w naszych budynkach przy ul. Jagiellońskiej to trzeci etap remontu w komendzie miejskiej, na który w całości dała pieniądze Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie – tłumaczy komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy podkarpackich policjantów.
Komenda w Rzeszowie już od pewnego czasu zmienia swoje oblicze, wymieniane są drzwi, remontowane są pomieszczenia, które wyglądały często jak w skansenie. Mówiąc krótko, komenda nabiera blasku. – Prace remontowe trzeba było także przeprowadzić w aresztach choćby dla wyższego standardu, i policjanci na pewno to rozumieją. Trudno, żeby aresztowana osoba była osadzona w areszcie, który jest remontowany – mówi komisarz Szeląg.
Kilka godzin dodatkowej pracy
Funkcjonariusze opowiadają nam jednak, że wszelkiej maści bandytów trzeba od około tygodnia przewozić do m.in. Mielca, Dębicy, Ropczyc czy Strzyżowa. – Zatrzymujemy złodzieja np. o godzinie 15. Zanim go przewieziemy, minie co najmniej godzina, później trzeba wypełnić kwity, powrót kolejna godzina, a wielu z nas ma dom, rodzinę, dlatego jest to uciążliwe. A na drugi dzień, choć już w godzinach pracy, znowu trzeba pojechać po zatrzymanego, dajmy na to do Mielca, żeby go przesłuchać i kolejne godziny stracone. To dezorganizuje naszą pracę – mówi nam jeden z rzeszowskich policjantów proszący o anonimowość.
Komisarz Szeląg zapewnia, że sytuacja z brakiem aresztu jest przejściowa i potrwa jeszcze trzy tygodnie.
Grzegorz Anton



2 Responses to "Areszt jest nieczynny, ale bandyci nie mogą spać spokojnie"