
PLUSLIGA. PGE Skra Bełchatów po raz ósmy mistrzem Polski, Asseco Resovia ze srebrem.
Nie było odrodzenia Asseco Resovii w Bełchatowie. PGE Skra pod dwóch zwycięstwach w Rzeszowie nie zaprzepaściła szansy i w trzecim pojedynku pewnie pokonała Asseco Resovię, sięgając po ósmy tytuł mistrza Polski. – Nic dwa razy się nie zdarza. Nie pozwoliliśmy się podnieść rywalom ze stanu 0-2, czego dokonali w półfinałach z ZAKSĄ – mówił Karol Kłos, środkowy PGE Skry.
Bełchatowianie od samego początku zagrali z dużą determinacją i raz za razem punktowali resoviaków jak rasowy bokser. Natomiast podopieczni trenera Andrzeja Kowala nie mieli argumentów w walce ze świetnie dysponowanym rywalem.
– Nie było żadnego punktu zaczepienia – przyznawał Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii. – Nasza forma nie była zła, ale Skra była mocniejsza w tym roku i wygrała zasłużenie. Bełchatowianie grają bardzo fajną, nowoczesną siatkówkę – dodawał rozgrywający ekipy z Rzeszowa, która nim mecz się dobrze rozpoczął, już przegrywała pięcioma punktami. Resoviacy zawodzili niemal w każdym elemencie, a najbardziej widoczne było to w ataku. W I secie mieli 26-procentową skuteczność, na którą tylko pracowali Dawid Konarski i Paul Lotman, pozostali nie kończyli ataków, bądź byli blokowani.
Nieco lepiej z grą ekipy z Rzeszowa było w II secie. Resoviacy prowadzili 18:15 i mieli piłkę w kontrze, ale jej nie wykorzystali. Kluczowym momentem była końcówka seta. Przy stanie 20:18 zablokowany został w kontrataku Konarski, a w polu zagrywki stanął Mariusz Wlazły i się nie pomylił do końca tej partii. Miał cztery asy i nie po raz pierwszy pociągnął swój zespół w trudnym momencie.
– Mariusz bardzo dobrze gra cały sezon – mówi Fabian Drzyzga. – W dzisiejszym meczu pokazał, że jest wielką siłą napędową Skry. Może gdyby go wyciągnąć z tego zespołu, to byłoby nam trochę łatwiej, ale nie ma co ujmować tej drużynie, bo oni wszyscy razem świetnie funkcjonują, a nie jeden zawodnik.
Asseco Resovia w III secie nie była już się w stanie podnieść i po dwóch latach z rzędu, kiedy zdobywała złoto, tym razem musiała się zadowolić srebrem. – Teraz szkoda tej finałowej rywalizacji, ale jak za miesiąc sobie przypomnimy, że byliśmy o włos, żeby odpaść z walki o złoto, to inaczej na to spojrzymy. To nie jest tak, że przegraliśmy złoto. Wygraliśmy srebro! – podkreśla Fabian Drzyzga.
Niedzielny mecz był ostatnim w karierze Stephana Antigi, który rozpoczyna trenerską pracę z polską reprezentacją. – Przed sezonem miałem jakieś znaki zapytania przed przyjściem do Bełchatowa, ale Stephan mnie przekonał i teraz mi to na podium przypomniał – mówi Andrzej Wrona, środkowy PGE Skry, który podkreśla, że z meczu na mecz jego zespół spisywał się coraz lepiej. – Ten cały sezon służył naszej drużynie i każdy kolejny pojedynek powodował, że lepiej się zgrywaliśmy i to było widać. W ciężkich meczach w Rzeszowie nie było widać po nas zmęczenia. W tych finałach czuliśmy się najlepiej w sezonie – dodaje Wrona, którego zespół jak burza przeszedł przez play-off. – W poprzednich sezonach to Resovia miała na ten etap najlepszą formę, a teraz to my się wstrzeliliśmy i mamy złoto – kończy środkowy PGE Skry.
W poniedziałek o godzinie 17 na Rynku w Rzeszowie odbędzie się spotkanie kibiców ze srebrnymi medalistami – siatkarzami Asseco Resovii.
PGE SKRA Bełchatów 3
ASSECO RESOVIA 0
(25:17, 25:20, 25:18)
PGE SKRA: Uriarte 2, Antiga 4, Kłos 5, Wlazły 23, Conte 14, Wrona 7 oraz Zatorski (libero), Maćkowiak, Tuia
ASSECO RESOVIA: Tichacek 2, Lotman 7, Perłowski, Konarski 6, Penczew, Nowakowski 6 oraz Ignaczak (libero), Veres 3, Schops 3, Drzyzga, Kosok 2
Sędziowali: K. Szmydyński i M. Maciejewski. Widzów 2800. MVP meczu: Mariusz Wlazły. Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 3-0.
rm



2 Responses to "Asseco Resovia tylko wicemistrzem Polski"