
RZESZÓW. Mężczyzna poważnie ranił 2 osoby. Stan jednego z poszkodowanych jest bardzo ciężki.
Trwają poszukiwania mężczyzny, który w środę wieczorem na ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie zranił nożem dwóch mężczyzn. Wcześniej doszło pomiędzy nimi do szarpaniny, która przerodziła się w krwawą jatkę. Ranni w wyniku ataku mężczyźni zostali przewiezieni do szpitala, jeden z nich walczy o życie. Wszczęte zostało w tej sprawie śledztwo, które toczy się pod kątem usiłowania zabójstwa.
Do zdarzenia doszło o godz. 20.40, niedaleko od skrzyżowania ulic. Jagiellońskiej i Zygmuntowskiej. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że pomiędzy trzema mężczyznami doszło tam do awantury – mówi nadkom. Adam Szeląg, rzecznik rzeszowskiej policji. – Sprzeczka przerodziła się w szarpaninę, podczas której jeden z mężczyzn, najprawdopodobniej nożem, ugodził dwóch pozostałych uczestników zdarzenia – dodaje.
Ranni mężczyźni zdołali jeszcze podejść w rejon komendy policji, gdzie pomocy udzielili im przechodnie oraz funkcjonariusze. Stamtąd karetką pogotowia zostali przewiezieni do szpitala. Pokrzywdzeni, jak informuje policja, to dwaj 27-letni mieszkańcy Rzeszowa. Stan jednego z nich jest ciężki. Mężczyzna przeszedł skomplikowaną operację, lekarze wprowadzili go w stan śpiączki farmakologicznej. Obrażenia drugiego mężczyzny są lżejsze, jego stan lekarze określają jako stabilny.

W środę na miejscu zdarzenia policyjne czynności trwały do późnych godzin nocnych. Teren został ogrodzony, zbierano ślady i rozpytywano świadków. Poszukiwania napastnika nie przyniosły niestety efektu. W czwartek je kontynuowano. – Zabezpieczyliśmy m.in. nagrania z kamer monitoringu – dodaje nadkom. Szeląg. Jedna z kamer uchwyciła sprawcę.
Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów. – Toczy się pod kątem usiłowania zabójstwa – potwierdziła nam szefowa prokuratury, prok. Renata Krut. – W czwartek jeden z poszkodowanych został przesłuchany. Jego zeznania jednak nic nie wniosły do sprawy. Mężczyzna nie bardzo pamięta zdarzenie, nie zna sprawcy, początkowo nawet nie czuł, że został ugodzony nożem – kończy.
Katarzyna Szczyrek


