
STALOWA WOLA. Gdy w nocy potajemnie wykopywał krzyż, a rankiem z dumą zawiadamiał o tym policję, przez myśl mu nie przeszło, że igra z wyrokiem pięciu lat więzienia.
Gdyby Czesław Obara krzyż wykopał, ale nie wkopał go na swojej działce, może byłby inaczej postrzegany. Może nawet przez prokuratora, który zarzucił mu kradzież. Sprawca nocnego „oczyszczania Kokoszej Górki z symboli religijnych” nie przyznaje się do przestępstwa. Dalej twierdzi, że wykopując krzyż, działał dla dobra ogólnego i usłyszawszy zarzut prokuratorski, przestał wierzyć w sprawiedliwość. Tak jak wcześniej w Boga.
Czesław Obara, stalowowolanin, który przenosi się do niedalekiego Zaklikowa, na swojej świeżej posesji postawił kilkumetrowy krzyż. Ten sam, który przez przeszło trzy lata stał na Kokoszej Górce i był przedmiotem administracyjnego sporu. Obara nie czekając aż krzyż wykopie ktoś z polecenia sądu, sam dokonał dzieła i dumny poszedł zawiadomić o tym policję.
Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości
Jerzy Mielniczuk



3 Responses to "Ateista z prokuratorskim zarzutem kradzieży"