Autobusy przestaną jeździć?

­ Przez pierwsze dni pełnienia funkcji skupiałem się na pilnej sprawie przetargu na odbiór odpadów, teraz priorytetem jest sprawa MKS­u - mówi Mariusz Szewczyk, burmistrz Dębicy. - Podejmę decyzję, gdy tylko przeanalizuję całą dokumentacje. Fot. Artur Getler
­ Przez pierwsze dni pełnienia funkcji skupiałem się na pilnej sprawie przetargu na odbiór odpadów, teraz priorytetem jest sprawa MKS­u – mówi Mariusz Szewczyk, burmistrz Dębicy. – Podejmę decyzję, gdy tylko przeanalizuję całą dokumentacje. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Nowy burmistrz się zastanawia, a komunikacja miejska jest na krawędzi bankructwa.

Od kilku lat trwa konflikt między dębicką Miejską Komunikacją Samochodową (MKS) a jego właścicielem, czyli miastem. Według MKS­u, miasto nie płaci rekompensaty za utrzymanie nierentownych połączeń, co sprawia, że miejska spółka komunikacyjna znalazła się na krawędzi bankructwa.

MKS jest miejską spółką, tzn., że miasto jest w 100 procentach właścicielem firmy. Ponadto to burmistrz ustala kursy, a Rada Miasta ceny biletów. MKS jest wykonawcą transportu publicznego, którego zapewnienie jest obowiązkiem samorządu miejskiego. W całej Polsce komunikacja publiczna przynosi straty, bo oprócz obleganych linii utrzymuje się takie, które są zupełnie nierentowne, ale potrzebne społeczeństwu.

Za te straty samorządy płacą przewoźnikom tzw. rekompensatę. W Dębicy od lat jest to duży problem, bo miasto płaci mniej niż oczekuje tego spółka. – To kuriozalna sytuacja, bo stosowne przepisy dokładnie precyzują, jak ma być wyliczana rekompensata – mówi Piotr Chęciek, prezes MKS. – W oparciu o nie wyliczamy należną nam kwotę, a miasto jej nie płaci.

Poprzedni burmistrz, Paweł Wolicki, tłumaczył niepłacenie rozbieżnością zdań i brakiem współpracy z Anną Puzio, skarbnikiem miasta. Sprawa trwała latami, w końcu MKS złożył pozew do sądu. – Znaleźliśmy się w sytuacji, w której bieżąca działalność spółki jest realizowana z odnawialnego kredytu – mówi prezes. – Od wielu miesięcy oscylujemy na granicy wypłacalności.

Prezes alarmuje, że jeśli sytuacja potrwa dalej, to autobusy przestaną jeździć i spółka będzie zmuszona ogłosić upadłość. – Nie możemy wykonywać usługi, za którą się nam nie płaci – mówi prezes. – Tu sytuacja jest o tyle skomplikowana, że usługę zleca nam właściciel, czyli miasto, ale za nią nie płaci.

Trzeba również pamiętać, że spółka jest beneficjentem dotacji unijnej w kwocie blisko 6 mln złotych i jeszcze 3 lata musi osiągać wskaźniki zawarte w umowie z Urzędem Marszałkowskim, w innym przypadku dotację trzeba będzie zwrócić.

Sytuacja komunikacyjna w powiecie dębickim jest zła. Samorządowcy narzekają, że firma Monis, która kupiła od skarbu państwa dębicki PKS, likwiduje kursy tłumacząc, że są nierentowne.

Zarówno samorząd miejski, jak i okoliczne gminy zwracają się do MKS­u, by ten uzupełnił powstałe luki w publicznym transporcie. – Wszyscy chcą, żebyśmy jeździli, ale nikt nie chce płacić – kwituje prezes Chęciek.

Co na temat sytuacji MKS­u sądzi obecny burmistrz Mariusz Szewczyk? – Trwa analizowanie tej sprawy – powiedział nam. – Sprawdzamy wszystkie dokumenty i dotychczasowe rozliczenia między spółką a miastem, chcę mieć pełen ogląd sytuacji, by móc podjąć decyzję, jak rozwiązać tę sytuację.

Artur Getler

8 Responses to "Autobusy przestaną jeździć?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.