
DĘBICA. Nowy burmistrz się zastanawia, a komunikacja miejska jest na krawędzi bankructwa.
Od kilku lat trwa konflikt między dębicką Miejską Komunikacją Samochodową (MKS) a jego właścicielem, czyli miastem. Według MKSu, miasto nie płaci rekompensaty za utrzymanie nierentownych połączeń, co sprawia, że miejska spółka komunikacyjna znalazła się na krawędzi bankructwa.
MKS jest miejską spółką, tzn., że miasto jest w 100 procentach właścicielem firmy. Ponadto to burmistrz ustala kursy, a Rada Miasta ceny biletów. MKS jest wykonawcą transportu publicznego, którego zapewnienie jest obowiązkiem samorządu miejskiego. W całej Polsce komunikacja publiczna przynosi straty, bo oprócz obleganych linii utrzymuje się takie, które są zupełnie nierentowne, ale potrzebne społeczeństwu.
Za te straty samorządy płacą przewoźnikom tzw. rekompensatę. W Dębicy od lat jest to duży problem, bo miasto płaci mniej niż oczekuje tego spółka. – To kuriozalna sytuacja, bo stosowne przepisy dokładnie precyzują, jak ma być wyliczana rekompensata – mówi Piotr Chęciek, prezes MKS. – W oparciu o nie wyliczamy należną nam kwotę, a miasto jej nie płaci.
Poprzedni burmistrz, Paweł Wolicki, tłumaczył niepłacenie rozbieżnością zdań i brakiem współpracy z Anną Puzio, skarbnikiem miasta. Sprawa trwała latami, w końcu MKS złożył pozew do sądu. – Znaleźliśmy się w sytuacji, w której bieżąca działalność spółki jest realizowana z odnawialnego kredytu – mówi prezes. – Od wielu miesięcy oscylujemy na granicy wypłacalności.
Prezes alarmuje, że jeśli sytuacja potrwa dalej, to autobusy przestaną jeździć i spółka będzie zmuszona ogłosić upadłość. – Nie możemy wykonywać usługi, za którą się nam nie płaci – mówi prezes. – Tu sytuacja jest o tyle skomplikowana, że usługę zleca nam właściciel, czyli miasto, ale za nią nie płaci.
Trzeba również pamiętać, że spółka jest beneficjentem dotacji unijnej w kwocie blisko 6 mln złotych i jeszcze 3 lata musi osiągać wskaźniki zawarte w umowie z Urzędem Marszałkowskim, w innym przypadku dotację trzeba będzie zwrócić.
Sytuacja komunikacyjna w powiecie dębickim jest zła. Samorządowcy narzekają, że firma Monis, która kupiła od skarbu państwa dębicki PKS, likwiduje kursy tłumacząc, że są nierentowne.
Zarówno samorząd miejski, jak i okoliczne gminy zwracają się do MKSu, by ten uzupełnił powstałe luki w publicznym transporcie. – Wszyscy chcą, żebyśmy jeździli, ale nikt nie chce płacić – kwituje prezes Chęciek.
Co na temat sytuacji MKSu sądzi obecny burmistrz Mariusz Szewczyk? – Trwa analizowanie tej sprawy – powiedział nam. – Sprawdzamy wszystkie dokumenty i dotychczasowe rozliczenia między spółką a miastem, chcę mieć pełen ogląd sytuacji, by móc podjąć decyzję, jak rozwiązać tę sytuację.
Artur Getler



8 Responses to "Autobusy przestaną jeździć?"