
SANOK. W tym miesiącu mogą rozstrzygnąć się losy Autosanu.
W kwietniu sanocka fabryka, będąca w stanie upadłości likwidacyjnej, ma zostać wystawiona na sprzedaż. Miesiąc później możemy poznać nowego właściciela zakładu.
Pierwszy przetarg na sprzedaż Autosanu ma zostać ogłoszony w tym miesiącu. Sędzia komisarz z Sądu Gospodarczego w Krośnie w oparciu o wycenę majątku zakładu ma ustalić warunki jego sprzedaży. Ludwik Noworolski, syndyk Autosanu, nie ukrywa, że chciałby, aby został sprzedany w całości, a nowy właściciel przejął całą załogę. Zależy mu także na tym, aby kontynuował produkcję autobusów i wywiązał się z zawartych wcześniej zobowiązań.
Autosan ma zostać sprzedany jako działająca firma. Ale aby tak się stało, produkcja w zakładzie musi trwać, a do tego potrzebne są zamówienia. Pieniądze na bieżącą produkcję są, bo kredytu zgodził się udzielić Podkarpacki Bank Spółdzielczy oraz jeden z udziałowców, Krzysztof Moska, prezes jasielskiego Gamratu.
Nowy zarząd spółki podjął także uchwałę o podniesieniu kapitału docelowego fabryki i jeżeli zajdzie taka potrzeba, będzie można wyemitować dodatkową ilość akcji, a pieniądze z ich sprzedaży przeznaczyć na finansowanie produkcji. Ma także zwrócić się do sądu z wnioskiem o zmianę upadłości likwidacyjnej na układową.
Potrzeba zamówień
Na razie zamówień wystarczy do końca kwietnia. Z taśm montażowych sanockiej fabryki zjedzie 20 autobusów dla różnych odbiorców. O następne trzeba się postarać.
Sporą szansą dla Autosanu byłby kontrakt z Rosją, w ramach którego u naszego wschodniego sąsiada miałaby powstać montownia sanockich autobusów. Strony były już po rozmowach, podpisały list intencyjny, jednak z powodu trudnej sytuacji na Ukrainie sprawa nieco przycichła.
W lutym Ludwik Noworolski próbował wydzierżawić zakład, było nawet kilku zainteresowanych inwestorów, ale z żadnym nie podpisano umowy. Jak tłumaczył syndyk, oferta nie była tak korzystna dla Autosanu jak sobie założył.
Będzie sprzedaż, będą pieniądze
Tymczasem w piątek pracownicy otrzymali zaległe wynagrodzenie za grudzień. Pieniądze za styczeń i luty mają dostawać z bieżącej sprzedaży. – Usłyszałem, że być może kolejne pieniądze trafią do pracowników jeszcze przed świętami – mówi nam Jan Harłacz, przewodniczący związku „Metalowców” działającego przy Autosanie.
Martyna Sokołowska


