Autostop to wolność i adrenalina

Krzysztof Opiela ma 25 lat, urodził się w Rzeszowie, jest absolwentem Uniwersytetu Rzeszowskiego pod kierunkiem Turystyki i Rekreacji. Miłośnik motocykli, ale jego największą pasją są podróże i spełnianie marzeń. Adrianna Megger ma 24 lata, urodziła się w Katowicach, studentka IV roku chińskiego w biznesie na londyńskim Uniwersytecie. Miłośniczka azjatyckiej kultury. Fot. Paweł Dubiel
Krzysztof Opiela ma 25 lat, urodził się w Rzeszowie, jest absolwentem Uniwersytetu Rzeszowskiego pod kierunkiem Turystyki i Rekreacji. Miłośnik motocykli, ale jego największą pasją są podróże i spełnianie marzeń. Adrianna Megger ma 24 lata, urodziła się w Katowicach, studentka IV roku chińskiego w biznesie na londyńskim Uniwersytecie. Miłośniczka azjatyckiej kultury. Fot. Paweł Dubiel

SuperWywiad z Krzysztofem Opielą i Adrianną Megger, podróżnikami.

– Podobno poznaliście się na końcu świata?
– Krzysztof:
Na końcu świata zaczęliśmy do siebie pisać. Ada studiowała w Pekinie, ja przemierzałem Azję Południowo-Wschodnią.
– Adrianna:
Przygotowywałyśmy się z koleżanką do podróży i usłyszałyśmy, że w Chinach znajduje się chłopak z Polski, autostopowicz. Trafił nawet na okładkę jednej z tamtejszych gazet. Odnaleźliśmy się na Facebooku i przez kolejne 7 miesięcy intensywnie korespondowaliśmy. Żeby było śmieszniej, bywaliśmy w tych samych miejscach, spaliśmy w tych samych hotelach, mijaliśmy się na lotniskach, ale pierwszy raz spotkaliśmy się dopiero w Londynie. Krzysiek kończył swoją eskapadę, ja wróciłam na uczelnię, bo w stolicy Anglii studiuję na kierunku biznesu połączonym z nauką języka chińskiego.

– Przemierzacie świat autostopem. Dlaczego właśnie tak?
Krzysztof: Bo to najlepszy sposób, by poznać ludzi i kulturę danego kraju, przeżyć przygodę. Autostop to wolność i adrenalina!
Adrianna: Namiot, śpiworek, pobocze drogi – to jest to! (śmiech). Podróżowanie z biurem podróży nie jest dla nas.

– Jak na autostop zareagowali Wasi rodzice?
Krzysztof: Moja mama miała problem z zaakceptowaniem wyprawy dookoła świata, ale gdy uświadomiła sobie jak bardzo mi na tym zależy i że się nie cofnę, zaczęła mnie gorąco wspierać. Przez całą podróż – a było tego 45 tysiące kilometrów i 370 dni poza domem – prowadziłem blog w Internecie. Właśnie po to, by pokazać rodzicom i znajomym, że to nie jest aż tak dzika przygoda. Że otaczają mnie życzliwi ludzie i nic złego mi nie grozi.
– Adrianna
: Moja mama jest przyzwyczajona do moich szalonych pomysłów, w końcu dwa lata studiowałam na Tajwanie. Jednak tata bardzo przeżywał, nie mógł spać.

Leżakowanie z kangurem.
Leżakowanie z kangurem.

– Autostop jest bezpieczny?
– Krzysztof
: Decydując się na taką formę poznawania świata, nie możesz myśleć, że jest inaczej. Ryzyko istnieje, ale przecież w Rzeszowie, za rogiem, też może mnie spotkać coś przykrego.
– Adrianna
: Podróżowałam z drugą dziewczyną, lecz w Azji Południowo-Wschodniej faceci nie patrzą na kobiety w taki sposób, jakby chcieli zrobić im krzywdę. Owszem, raz jeden gość wywiózł nas do hotelu, ale uciekłyśmy. Spędziłyśmy też noc w przytułku z bezdomnymi i milionem komarów. Wielkiego strachu się jednak nie najadłyśmy. Największy niepokój czułyśmy w Kambodży. Niedawno skończyła się tam wojna domowa, 40 procent kraju jest zaminowana, panuje straszliwa bieda. Byłyśmy tam na wolontariacie, Krzysztof zresztą też, tylko w innej szkole. Zrobiliśmy dzieciakom małe boisko, kupiliśmy książki, zeszyty i długopisy. Ich uśmiechy były największą nagrodą. My, ludzie bogatego Zachodu, naprawdę nie zdajemy sobie sprawy, jak wygodne życie prowadzimy. Moim zdaniem, im więcej posiadamy dóbr materialnych, tym bardziej nieszczęśliwi jesteśmy.

– Podróż dookoła świata autostopem to nie bułka z masłem. Tymczasem porwaliście się na nią, nie mając praktycznie żadnego doświadczenia.
– Krzysztof: Pierwszy raz rozbijałem namiot na Mazurach, skąd wyruszyłem w podróż (śmiech).
– Adrianna: A my w Laosie…
– Krzysztof: Przed wyprawą trzeba się zaszczepić. Konsultowałem się z lekarzem, tłumaczył mi na czym polegają egzotyczne choroby. Przyda się też umiejętność gospodarowania pieniędzmi. Trzeba uważnie wybierać banki w różnych krajach, bo prowizje mogą „zeżreć” sporą część oszczędności. Miałem z sobą trzy karty płatnicze i 300 dolarów w gotówce na czarną godzinę. Bywało, że chowałem je…Nie powiem, gdzie (śmiech).

– Litwa, Łotwa, Estonia, Rosja, Mongolia, Chiny, Wietnam, Kambodża, Tajlandia, Malezja, Australia, Stany Zjednoczone, Anglia, Francja, Szwajcaria, Niemcy i Czechy – tak wyglądała, Krzysztofie, Twoja trasa. Drogo Cię ta zabawa kosztowała?
Wydałem ok. 28 tysięcy zł. Żeby pojechać w wymarzoną podróż dookoła świata, musiałem sprzedać swój ukochany motocykl. Co ciekawe, po powrocie stwierdziłem, że Polska jest dość drogim krajem. Bo np. w Australii puszka tuńczyka kosztowała równowartość 3,60 zł. Jadłem też owoce, fasolę i spaghetti w puszkach, chleb tostowy i masło orzechowe. Poza tym jedzenie w Azji Południowo-Wschodniej jest tanie i bardzo smaczne.
Adrianna: Zaś najlepszą w świecie kawę robią w Wietnamie! To zresztą cudowny kraj, z niezwykle gościnnymi mieszkańcami. Choć sami niewiele mają, zawsze dzielą się z innymi.

Wietnam, delta Mekongu.
Wietnam, delta Mekongu.

– Gdzie najłatwiej oraz najtrudniej złapać stopa?
– Krzysztof
: Kapitalnie podróżuje się po Tajlandii, gdzie ludzie są uśmiechnięci i bardzo pomocni. We Francji kierowcy też chętnie zabierają autostopowiczów. Na przeciwnym biegunie znajduje się USA. Może przez ogromną rzeszę bezdomnych, może przez łatwy dostęp do broni, ale ludzie są tam nieufni, stygmatyzują tych, co przesiadują na krawężnikach. Na zasadzie: coś musi być z tobą, koleś, nie tak, skoro nie masz auta i siedzisz tu, wcinając żarcie z puszki. Trzydzieści lat temu w Ameryce było zupełnie inaczej, to był raj autostopowiczów. Kierowca, który cię zabierał, dawał ci kilka dolców albo dzielił się jedzeniem. Dlatego dziś najczęściej zatrzymują się starsze osoby, te, które pamiętają jak było w tym kraju dawniej.
– Adrianna
: My utknęłyśmy w Laosie. Tam w ogóle nie rozumieją idei autostopu, nie wiedzą o co chodzi komuś, kto stoi na poboczu i macha.
– Krzysztof
: W Chinach też nie bardzo „kumali”, tam jest potworna bariera językowa, bo rzadko ktoś mówi po angielsku. W takich sytuacjach pomaga list autostopowicza napisany w różnych językach: cześć, jestem Krzysiek, czy mogę się z Wami zabrać?

– W Chinach trafiłeś na pół dnia do aresztu.
– Taksówkarz-oszust oskarżył mnie, że zapłaciłem za kurs fałszywymi banknotami. Doszło do sprzeczki, facet wyciągnął nóż, więc psiknąłem mu gazem w twarz i pobiegłem do milicjanta. Na komendzie musiałem się gęsto tłumaczyć, skąd mam gaz. Kierowca ponoć stracił licencję.

– Jeszcze jakieś przygody?
– W Rosji długo nie mogłem złapać stopa aż wyjąłem polską flagę. Okazało się, że Rosjanie bardzo lubią Polaków. Wsiadłem do ogromnej ciężarówki, jedziemy, po jakimś czasie szofer pyta, czy w domu mam auto. Bo on jest strasznie zmęczony, musi się zdrzemnąć, a skoro umiem prowadzić, to usiądę za kółkiem. Zatrzymał się na poboczu, pokazał jak zmieniać biegi i… poszedł spać. Jechałem tak pięć godzin!

– Kierowca był trzeźwy?
– Ten tak (śmiech). Opowiem jeszcze jedną historię: w Mongolii wypożyczyłem motocykl, wziąłem zapas wody, benzyny i ruszyłem na pustynię Gobi. Trzymałem się rzeki, ale potem rzeka się skończyła, a telefon rozładował. Na szczęście trafiłem na niewielką osadę. Mongołowie przez dwa dni gościli mnie w jurcie, a potem pokazali drogę powrotną. Widziałem dzikie wielbłądy i konie, z kolei w Australii karmiłem kangury.

– Prowadzicie podróżnicze dzienniki na Facebooku: „Przez świat na Krzysia” i „Cycki na końcu świata”. Skąd ta potrzeba dzielenia się z innymi swoimi przeżyciami?
– Krzysztof
: Lubię dzielić się ze światem tym, co widziałem, czasem nawet się chwalę albo uderzę w patetyczne tony. Po dotarciu do domu napisałem, że oto spełniło się moje największe marzenie. Że wróciłem bogatszy o wspomnienia, których nie odbierze mi nikt. I bardziej pewny siebie, bo wiem, że chcieć to móc. Wystarczy spróbować! Ani razu nie żałowałem, że zdecydowałem się na tak ekstremalną eskapadę, choć nie zawsze było łatwo.
– Adrianna
: Znajomi pytają mnie, skąd biorę pomysły i kasę na to wszystko. Odpowiadam i pokazuję, że można łączyć studia z podróżowaniem. Trzeba jedynie wyrzucić pilota od telewizora i podnieść się z kanapy.

– Dokąd wybierzecie się w następną podróż?
– Adrianna
: Po tych wszystkich wyprawach świat się nam skurczył. Jesteśmy nie do powstrzymania! (śmiech). Jak uzbieramy trochę kasy, zabiorę Krzyśka na swoją ukochaną wyspę Tajwan. Znam tam każdy kąt, mam bliskich. To od Tajwanu wszystko się zaczęło.
– Krzysztof
: Wychodzi na to, że z Tajwanu będziemy musieli polecieć do Australii. Nie wyobrażam sobie, iż nie zabrałbym ukochanej do kraju, który skradł moje serce.

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

14 Responses to "Autostop to wolność i adrenalina"

Leave a Reply

Your email address will not be published.