
ROPCZYCE. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie budowy ropczyckiego odcinka A4.
Czy autostrada A4 w rejonie Ropczyc ma podbudowę z iłów i gliny, zamiast z kruszywa i żwirów? Poseł PiS Andrzej Adamczyk z Krakowa, twierdzi, że takie materiały wykorzystywano przy budowie elementów konstrukcyjnych nasypów tej drogi. Złożył więc zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa na budowanym odcinku autostrady.
Żeby uwiarygodnić swoje zarzuty Adamczyk sam sięgnął po dowody. Robił tam zdjęcia, zbierał także próbki materiałów, z których budowana jest A4. Poseł przekonywał, że problemem jest przepuszczalność używanych materiałów, nie nadają się one do układania pod nawierzchnią drogi. Zatrzymują wodę, która w zimie zamarza i uszkadza jezdnię. Dlatego właśnie zwykle do takich zastosowań używany jest żwir albo kruszywo.
Doszło do przestępstwa?
– Doszedłem do przekonania, że w trakcie realizacji inwestycji autostradowej doszło do możliwości popełnienia przestępstwa poprzez stosowanie materiałów nieobjętych projektem technicznym budowy oraz Specyfikacją Istotnych Warunków Zamówienia – pisze do prokuratury poseł PiS, Andrzej Adamczyk.
Sprawą budowy tego odcinka autostrady zajęła prokuratura, bo tylko ona może mieć pełny dostęp do dokumentacji technicznej, może także powołać biegłych, którzy ustalą, z jakich materiałów należało budować autostradę. Inwestorem ropczyckiego odcinka A4 jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Niestety, wczoraj nie udało nam się porozmawiać z osobami kompetentnymi w rzeszowskimi oddziale GDDKiA.
Ekspertyzę przeprowadzi niezależny instytut
– Akta sprawy przesłaliśmy do warszawskiego instytutu budowy dróg i mostów, który dla naszej prokuratury ma wykonać ekspertyzę kilku warstw z jakiej wykonano podbudowę autostrady A4 w rejonie Ropczyc – poinformował Zygmunt Zięba, zastępca prokuratora rejonowego w Ropczycach. – Już podczas budowy rożne firmy wydawały opinie, czy wykorzystywano odpowiednie materiały przy tej inwestycji. Jednak musieliśmy znaleźć inną firmę nie uczestniczącą w budowie autostrady, która wydałaby obiektywną ekspertyzę.
Prokurator Zygmunt Zięba dodał, że za wykonanie ekspertyzy warszawski instytut może zażądać nawet kilkuset tysięcy złotych. Koszt takiego dokumentu ponieśliby podatnicy. Gdyby się jednak okazało, że na ekspertyzę trzeba byłoby wydać od 500 tysięcy do 1 miliona złotych, to prokuratura zrezygnowałaby z usług wspomnianego instytutu budowy dróg i mostów.
Justyna Paszkiewicz, Mariusz Andres



3 Responses to "Autostrada na ruchomych błotach?"