
PODKARPACIE. A4 Rzeszów – Dębica w tym roku, ale…
Ministerstwo Transportu podało oficjalny terminarz oddania odcinków A4 na zachód od Rzeszowa. Ministerstwo potwierdziło to, co nieoficjalnie ustaliliśmy w poniedziałek, tzn. jest duża szansa, że na Wszystkich Świętych przejedziemy A4 między Rzeszowem a Dębicą. Problem stanowi natomiast odcinek A4 Rzeszów – Jarosław, jeśli nie zostanie wykonany do końca 2015 roku, to Unia może cofnąć dotacje na jego budowę.
Ministerstwo Transportu podało, że przejedziemy A4 na odcinku Rzeszów Zachód – Rzeszów Północ w grudniu 2013 roku. Natomiast A4 na odcinku Rzeszów Zachód – Dębica Wschód zostanie oddany do ruchu ostatniego dnia października. Stanie się tak, jeżeli pod koniec października oddany zostanie do ruchu węzeł Dębica Pustynia.
– Natomiast przewidywany termin oddania A4 Tarnów Północ – Dębica Pustynia to grudzień 2014 r. – mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Transportu.
Bardziej niepokoi natomiast sytuacja na wschód od Rzeszowa. Tutaj wprawdzie grecka firma J&P Avax budująca odcinek od Radymna do granicy państwa w Korczowej wzięła się ostro do roboty i ma szansę zakończyć w tym rok zasadnicze prace przy ciągu autostrady. Wydaje się jednak, że utrzymanie terminu oddania tego odcinka w tym roku jest raczej niemożliwe. Oprócz zasadniczych robót, przy autostradzie jest jeszcze sporo prac wykończeniowych, których raczej nie uda się wykonać w tym roku. Nieoficjalnie inżynierowie oceniają, że prace na tym odcinku powinny skończyć się wiosną przyszłego roku.
GDDKiA stoi jednak wciąż na stanowisku, że oficjalnie wykonawca deklaruje, iż skończy w tym roku. Sęk w tym, że to już nie pierwsza tego typu deklaracje ze strony greckiego wykonawcy.
Największy problem to jednak odcinek Rzeszów – Jarosław. Tutaj Polimex – Mostostal buduje, ale efekty są dalekie od zadowalających. Jeszcze w poniedziałek cały odcinek stał, Polimex znajdujący się w tarapatach finansowych, nie mógł dogadać się z podwykonawcami, którym zalega pieniądze. Podwykonawcy wstrzymali roboty. We wtorek firma porozumiał się z podwykonawcami i od środy roboty znów ruszyły.
To jednak nie pierwszy tego typu przestój. We wrześniu firma miała wykonane 66 procent prac. Dodać trzeba, że Polimex – Mostostal jest obecny na tym odcinku od października 2010 roku, czyli już trzy lata. W zasadzie tylko odcinek Polimexu jest w tym momencie zagrożony. Tu wciąż mobilizacja wykonawcy i tempo robót nie zachwycają. Ważne jest, że jeśli odcinek ten nie zostanie ukończony do końca 2015 roku, to Komisja Europejska wstrzyma refundacje dotacji na realizacje tej drogi.
GDDKiA uspokaja i zapewnia, ze w tej chwili nie ma zagrożenia kontraktu. Przedstawiciele branży budowlanej spekulują, że ze względu na opóźnienia kontrakt ten powinien zostać zerwany. Z drugiej jednak strony GDDKiA jest po ścianą. Zerwanie kontraktu oznaczałoby opóźnienie budowy o co najmniej kolejny rok. Tymczasem w tej chwili Pilmex – Mostostal wciąż buduje, powoli, ale jednak buduje. Wydaje się, że drogowa dyrekcja ma nadzieję, że w dwa lata droga zostanie skończona i dotacja nie przepadnie. Natomiast gdyby nawet dziś umowę zerwano, to przetarg, wyłonienie nowego wykonawcy i dokończenie drogi do końca 2015 roku byłoby niemożliwe.
Artur Getler



5 Responses to "Autostrada Rzeszów – Jarosław Bóg wie kiedy"