Awantura wokół TVN rozwija się ciekawie

Nadspodziewanie szybko warknęła Unia Europejska (ale tylko warknęła, żadnych konkretów); najważniejsze jednak, że w poniedziałek wybiera się z wizytą do Warszawy wysoki urzędnik Departamentu Stanu Matthew G. Boyse (oficjalnie: zastępca asystenta sekretarza biura ds. europejskich i Eurazji), który podobno świetnie
mówi po polsku i podobno (plotkuję!) ma różne upodobania osobiste ciężkie do zaakceptowania dla naszych władców, co będzie nieco obraźliwe.
Podobno (to też plota, absolutnie nieoficjalna i moim zdaniem ze zbioru tzw. niepobożnych życzeń, czyli dość nieprawdopodobna) ma on zapowiedzieć, że w razie niepomyślnego rozwoju sytuacji wokół wiadomej koncesji może nastąpić znaczne zmniejszenie zaangażowania militarnego USA w Polsce i całkowite odcięcie Polski od dostępu do amerykańskich technologii.
Pożywiom, uwidim – jak mawiają bracia Czesi.
Mnie osobiście interesuje, na jakim szczeblu odbędą się rozmowy, bo poniżej wiceministra spraw zagranicznych to już byłby chyba afront.
Z dzisiejszych ciekawostek mamy jeszcze uchwałę stołecznej rady, zakazującą używania w Warszawie osławionych furgonetek z antyaborcyjną i homofobiczną makabrą. Nie ulega wątpliwości, że pan wojewoda Radziwiłł, ten bezbożny i antypatriotyczny dokument zawetuje, ale wówczas stolica niewątpliwie pójdzie do sądu. A tam ohydna kasta może się zachować nie w takt…
Na stolicę napadł także niejaki Duda, który zgłosił projekt odbudowy pałaców Saskiego i Bruhla oraz jeszcze paru budynków na pl. Piłsudskiego za skromną sumę blisko 2,5 mld złotych. Ma to w dodatku robić spółka, w której p. Duda chce zagwarantować (bardzo hojnie) pensje większe niż jego własna. A w dodatku do budowy ma się w ogóle nie wtrącać ani żaden konserwator zabytków, ani nadzór budowlany. I ma nie być wolno do końca świata (a przynajmniej do następnego składu Sejmu…) zmienić na tym placu już niczego, w szczególności ruszać żadnych pomników. Ani zapewne muzeum Lecha Kaczyńskiego, które podobno ma tam zostać zlokalizowane.
Ten projekt pana prezydenta wydaje mi się jednak ograniczony i nieśmiały. Po co narażać się na jakieś głupie dyskusje gryzipiórków i innych jajogłowych zboczeńców w każdej sprawie?
Idźmy na całość, panie D.! Proponuję ustawę, że w każdej sprawie dowolna propozycja Jarosława Kaczyńskiego jest automatycznie akceptowana i wchodzi w życie trzy dni po jej zgłoszeniu. Umożliwi to kolosalne oszczędności w postaci zwolnienia 460 nieźle w końcu płatnych etatów w gmachu na Wiejskiej, a jak się policzy wszystkie biura i wszystkich urzędników, którzy staną się zbędni, to ho-ho!
Tylko – i to kłopot! – może się to odbić negatywnie na dochodach rodzin polityków. Ale to się też da załatwić przez wprowadzenie państwowych pensji dla członków Zjednoczonej Prawicy i ich rodzin. W końcu opracowanie odpowiedniego taryfikatora (bo przecież taki Suski nie może zarabiać tyle samo, co jakiś Gowin…) nie jest zadaniem przerastającym intelektualnie na przykład pana Sasina.

Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.

4 Responses to "Awantura wokół TVN rozwija się ciekawie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.