
Materiał pt. „Wszystko dla zwierząt”, który ukazał się na naszych łamach tydzień temu, wywołał prawdziwą burzę w Internecie. Dlatego zdecydowaliśmy się go kontynuować, by bodaj spróbować wyjaśnić, gdzie leży źródło konfliktu i skąd taka fala hejtu na Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych i Lecznicę „Ada” w Przemyślu. Czy chodzi tylko o obawy mieszkańców osiedla „Lwowskie” związane z „psią wioską”, czy też o coś jeszcze innego?
Po opublikowanym przez nas wcześniej materiale jeden z internautów, najwyraźniej nieuważnie czytający nasz tekst, zarzucił nam, że „nie zapytaliśmy o sprawę nikogo z miasta”, mając na myśli najpewniej przemyski magistrat. Otóż jest to oczywista nieprawda, ponieważ na naszych łamach na temat petycji skierowanej do prezydenta Przemyśla, Wojciecha Bakuna, wypowiedział się sam adresat tejże petycji. Kiedy zwróciliśmy na to uwagę nieuważnemu internaucie, ten odpowiedział, że prezydent wypowiedział się za krótko i za mało treściwie, zapewne jego zdaniem. Informujemy zatem, że w żaden sposób nie ograniczaliśmy włodarzowi Przemyśla jego wypowiedzi na ten temat. Jednak wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych Czytelników, poprosiliśmy W. Bakuna o szersze przedstawienie jego zdania na temat petycji i zagospodarowania przez Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu części miejskiej działki, która obejmuje m.in. wał forteczny i jest wpisana do rejestru zabytków oraz stanowi Pomnik Historii. – Tą działką przez kilkadziesiąt lat opiekował się lekarz weterynarii Andrzej Fedaczyński, który przez lata dbał o jej wygląd oraz kultywował jej walory historyczne. Andrzej Fedaczyński od lat 70. ubiegłego wieku włada częścią tej nieruchomości jak właściciel. W chwili obecnej podejmowane są czynności prawne zmierzające do uregulowania stanu prawnego tej nieruchomości tak, aby odpowiadał on stanowi faktycznemu. Fundacja korzysta z tego terenu na podstawie poczynionego na jej rzecz przez Andrzeja Fedaczyńskiego użyczenia, a kształt powstałego na tej nieruchomości zaplecza rehabilitacyjnego był konsultowany wcześniej z Podkarpackim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, który w oficjalnym piśmie przedstawił wytyczne, jakie powinno to zaplecze spełniać – tłumaczył w naszym poprzednim materiale współtwórca ORZChr., weterynarz Jakub Kotowicz, który wspominał, że w ostatnim czasie ośrodek nawiedzają dosłownie jedna po drugiej różne kontrole z najróżniejszych instytucji z NIK-iem włącznie. – Zaznaczę po raz kolejny, że kontrole prowadzone przez Urząd Miejski czy też inne instytucje są wynikiem petycji skierowanej przez mieszkańców osiedla, którzy zwrócili uwagę na fakt nielegalnego zagospodarowania jednej z działek miejskich; w dodatku działki, na której znajdują się umocnienia Twierdzy Przemyśl wpisane do rejestru zabytków, a także uznane za Pomnik Historii – tłumaczy prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun. – Naturalną konsekwencją takiej petycji jest sprawdzenie przez powołane instytucje prawdziwości stawianych zarzutów – podkreśla. – Wiemy na przykład, że służby sanitarne nie stwierdziły zagrożenia w postaci pozostawienia przez zwierzęta wyprowadzane na szaniec nadmiernej ilości odchodów – zauważa. – Inaczej sprawa wygląda jeżeli chodzi o użytkowanie wspomnianej działki przez Lecznicę „Ada” czy Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych, czy też uzyskanie zgód na posadowienie na działce elementów małej architektury. Z całą pewnością doszło tu do bezumownego korzystania z działki, jak również nie dopełniono formalności związanych z budową niektórych obiektów – stwierdza włodarz Przemyśla. – Nieprawdą więc jest narracja ośrodka o działaniu zgodnie z prawem i posiadaniu pozwoleń na wszystkie działania. Dowodem na to jest chociażby złożony kilka dni temu przez państwa Fedaczyńskich wniosek o zasiedzenie działki, który to będzie rozpatrywany na drodze sądowej. Widać więc wyraźnie, że działka, na której lecznica lokalizuje część swojej infrastruktury nie należy do nich i mają pełną tego świadomość. Świadomie również wprowadzają opinię publiczną w błąd, publikując informacje, jakoby byli właścicielami działki – konkluduje W. Bakun.
„Zazdrość jest cieniem sukcesu”?
Sprawę działki rozstrzygnie sąd, ale szefostwo ORZChr. i fundacji „Ada” oraz ich pracownicy skarżą się przede wszystkim na coraz bardziej agresywny hejt pojawiający się w Internecie na temat ich działalności. – W mediach społecznościowych obserwuje nas ponad 10 milionów osób, a odbiór prowadzonej przez nas pracy jest w zdecydowanej większości pozytywny – czytamy w nadesłanym do naszej redakcji oficjalnym stanowisku Fundacji. – Bardzo wielu ludzi dobrowolnie wspiera nas w tym, co robimy i pomaga nam w podejmowanych czynnościach. Nasza aktywność i sukcesy „kłują” jednak w oczy wiele osób, które sfrustrowane powodzeniem prowadzonych przez nas przedsięwzięć często powielają nieprawdziwe informacje na nasz temat, nie podejmując żadnych kroków zmierzających do ustalenia prawdziwości przytaczanych komentarzy czy opinii. Mówi się, iż „zazdrość jest cieniem sukcesu”. Pojawiające się w sieci opinie czy komentarze często anonimowych użytkowników dążą wyłącznie do deprecjonowania działalności prowadzonej przez Fundację i Lecznicę. Nasza praca dostrzeżona została nie tylko w samym Przemyślu i okolicy, ale w skali całego kraju, a nawet poza jego granicami. Zostaliśmy nagrodzeni i uhonorowani przez władze miasta Przemyśla
– przypomina Fundacja. – Na bieżąco monitorujemy pojawiające się na nasz temat nieprawdziwe i pomawiające nas komentarze i zastanawiamy się, jak z tym zjawiskiem walczyć, konsultując i rozważając nawet kroki prawne w tym zakresie. Nasza działalność nie skupia się jednak przecież na przeciwdziałaniu czy też zwalczaniu nieprawdziwych informacji. Naszą działalnością statutową jest ochrona zwierząt i profesjonalna pomoc im, i to stanowi centrum naszej pracy, i pochłania nasz czas. Mając na uwadze popularność naszej działalności (w odniesieniu do całego kraju), a także wyraźnie dostrzegalną naszą obecność w Internecie, wskazać należy, iż grono osób prowadzących akcję rozpowszechniania nieprawdziwych informacji i krytyki na nasz temat stanowi margines osób zainteresowanych tym, co tak naprawdę robimy. Zdecydowana większość tych ludzi nigdy nie korzystała ze świadczonych przez nas usług, a także nigdy nie była w miejscu, gdzie prowadzimy Lecznicę i Fundację. Większość z nich nie jest mieszkańcami Przemyśla i pochodzi z różnych stron Polski. Często osoby aktywnie oceniające negatywnie nasze poczynania zawodowo trudnią się tym samym, co my – są naszymi konkurentami w prowadzonej działalności. Nie jest nam znane podłoże negatywnych komentarzy i „hejtu” na nasz temat – ciągle podejmujemy działania ku temu, aby każdy, kto tylko chce poznać naszą działalności i realia, w których funkcjonujemy, miał taką możliwość. Komentarze takich osób odbieramy wyłącznie w kategorii celowego ataku próbującego podważyć nasz autorytet i bezpodstawnie deprecjonujące naszą działalność – pisze do nas Fundacja.
Będą inne stanowiska?
Udało nam się porozmawiać z jedną z osób, które podpisały petycję przesłaną do prezydenta Przemyśla. Chce ona, przynajmniej na razie, pozostać anonimowa. Podkreśla, że mieszkańcom osiedla „Lwowskie” nie chodzi o podsycanie żadnego konfliktu, a jedynie o komfort ludzi mieszkających w okolicy i zaprzestanie korzystania przez Ośrodek z działki będącej własnością miasta, zabytkiem i Pomnikiem Historii. Czy ta osoba i inni twórcy petycji zechcą się szerzej wypowiedzieć na naszych łamach na razie nie wiemy. Mamy obiecane, że się nad tym zastanowią. Mamy nadzieję, że ostatecznie poznamy szczegóły oczekiwań i bolączek twórców petycji, a wraz z nami nasi Czytelnicy.
Monika Kamińska



13 Responses to "Awantury o „psią wioskę” ciąg dalszy"