
Osiedla położone pomiędzy ulicami Obrońców Pokoju i Krakowską przez dekady powstawały na dziko. Urzędnicy nie zadbali ani o uzbrojenie tego terenu w media, ani o wydzielenie pasów pod drogi dojazdowe do poszczególnych domów. Efekt tego jest taki, że aż 20 lat trwały działania w celu budowy zaledwie 170 m ul. Witosa. Jeszcze dłużej, bo trzy dekady, magistrat zabiera się za zaprojektowanie ul. Starzyńskiego.
Dlaczego przez dziesięciolecia w centrum Kolbuszowej, czyli pomiędzy ul. Obrońców Pokoju a ul. Krakowską, pozwalano na budowę domów bez jakiegokolwiek pomyślunku?
Dziś płacą za błędy
Dziś trudno nam to ustalić, tym bardziej że urzędników, którzy podejmowali decyzje w tym temacie, najprawdopodobniej w magistracie już nie ma. Burmistrz Jan Zuba przyznaje jedynie, że błędy w przeszłości rzeczywiście popełniono i teraz trzeba za nie płacić.
– Nie zadbano kiedyś, dawno temu, o wydzielenie na terenach prywatnych pasów drogowych, które w przyszłości umożliwiłyby uzbrojenie terenu i dogodny dojazd do nieruchomości, na których wznoszone są domy – potwierdza burmistrz. – Był przygotowany projekt planu przestrzennego „Krakowska 2”. Niestety, Rada Miejska nie uchwaliła go. No i dziś mamy tego konsekwencje, które są bardzo dotkliwe dla mieszkańców tej części miasta.
Tylko specustawa
– Ul. Starzyńskiego, którą chcemy tam wybudować, powinna w części to zmienić. Ma ona stworzyć taką oś komunikacyjną wokół terenów, które wcześniej czy później zostaną zainwestowane. Niestety, temat ten trwa już 30 lat. Mamy wykupione działki pod pas drogowy na pełnej długości, ale do połączenia z ul. Piłsudskiego jeszcze trochę nam brakuje. Dlatego jedynym możliwym rozwiązaniem jest specustawa – zaznacza Jan Zuba.
– Mam informacje od mieszkańców, że ta ulica jest potrzebna. Jest tylko kwestia, jak tam załatwić problem rozwiązania powodziowego. Jedną z propozycji jest zbiornik retencyjny na wysokości Biedronki. Rozmowy w tej sprawie trwają – dodaje.
Paweł Galek


