Bale po maturze raczej nie wypalą

Z powodu pandemii młodzi ludzie musieli sobie odmówić hucznego przyjęcia w eleganckich strojach. Fot. Pixabay

Tegoroczni maturzyści byli drugim rocznikiem, który nie mógł bawić się na studniówce. Ponad cztery dekady temu plany młodych ludzi pokrzyżował stan wojenny, a w tym roku – COVID-19. Jeszcze kilka miesięcy temu planowano, że młodzież zrekompensuje sobie brak tradycyjnej imprezy balem po maturze, gdy sytuacja na to pozwoli. Dziś nie słychać jednak, by absolwenci pokusili się o organizację hucznej imprezy.

W IX Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie już w październiku było jasne, że studniówka się nie odbędzie. – Odwołujemy wszystkie imprezy. Poprosiłem wychowawców, by skonsultowali się z rodzicami, żeby był czas na ewentualną zmianę terminu. Choć nie ma za bardzo na kiedy, bo nie byłaby to już studniówka, tylko 50-dniówka, a to już nie czas na zabawy – przekonywał w rozmowie z nami Marian Pietryka, dyrektor liceum. Zasugerował inny pomysł. – W zamierzchłych czasach, kiedy ja uczęszczałem do szkoły, oprócz studniówki odbywał się komers, tzw. pożegnalna zabawa. Może to będzie jakieś rozwiązanie, żeby złagodzić ich ból. Ale to już zostawiam rodzicom – mówił przed kilkoma miesiącami.
Wszędzie było podobnie. Uczniowie pozbawieni tradycyjnej zabawy, szukali alternatywy. – Słyszę wśród młodzieży, że chciałaby zorganizować bal maturalny w okolicy maja lub czerwca, kiedy sytuacja się uspokoi. Myślę, że to rozsądne – oceniał z kolei Andrzej Szymanek, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie.

Jakie dziś jest podejście absolwentów?

– Były wstępne rozmowy na ten temat, ale pomysł nie zyskał akceptacji uczniów oraz rodziców. Nie przewidujemy u nas tego rodzaju imprez
– oświadcza Marian Pietryka, dyrektor IX LO w Rzeszowie. W innych szkołach też nie pojawiają się inicjatywy, by hucznie świętować. – Myślę, że absolwenci czekają teraz na wyniki matury, które poznamy 5 lipca. Przewiduję, że jeśli uda im się skrzyknąć, to raczej w gronie klasowym, które liczy ponad 30 osób – mówi Danuta Stępień, dyrektor IV LO w Rzeszowie. – Nie wierzę, że zorganizowaliby bal podobny do tych z przeszłości, bo byłoby za dużo osób. Poza tym z pewnością docierałyby do mnie o tym informacje – podkreśla.
W II LO również nie udało się zrealizować początkowych założeń. – Przyznam szczerze, że przed egzaminami i już po samej maturze temat wygasł. Rodzice nie naciskali, by odtworzyć komitet studniówkowy – przyznaje Andrzej Szymanek. – Wizja 100 dni do matury jest bardzo mobilizująca i młodzież czeka na bal studniówkowy. Teraz, po egzaminie, nie ma już takiej atmosfery jak w styczniu czy lutym. Dziś wszyscy czekają na ogłoszenie rezultatów. Pojawia się kwestia studiów czy pracy – nie ma złudzeń. Zaznacza, że jeśli młodzież będzie chciała się spotkać, to raczej ze swoją klasą oraz wychowawcami.

Rocznik wyjątkowo pokrzywdzony

Dyrektorzy przyznają, że ten rocznik był wyjątkowo pokrzywdzony.
– W pierwej klasie dotknął ich strajk nauczycielski, w drugiej pojawiła się pandemia, w trzeciej „powtórka z rozrywki” – wylicza dyr. Szymanek. – To był trudny czas. Niewątpliwie cała ta smutna rzeczywistość spowodowała, że relacje uczniów zostały rozluźnione, a niekiedy nawet nienawiązane. Maturzyści przez prawie 1,5 roku nie mieli ze sobą bezpośredniego kontaktu. A poza tym niekoniecznie mieli w głowach bale czy zabawy – zauważa z kolei Marian Pietryka.

wk

2 Responses to "Bale po maturze raczej nie wypalą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.