
RZESZÓW. Bijatyka członków grup przestępczych sparaliżowała rzeszowski Rynek. Policja nadal nie potwierdza, że chodzi o kiboli.
W sobotni wieczór na rzeszowskim Rynku osoby nazywające się „kibicami” Stali Rzeszów i Resovii postanowiły urządzić sobie ustawkę, czyli umówioną wcześniej w mediach społecznościowych bijatykę. W ruch poszły krzesła, popielniczki, kosze na śmieci i wszystko, co tylko bandziory mieli pod ręką. Ranna została jedna osoba. Jak to możliwe, że grupa kilkudziesięciu niedorozwiniętych umysłowo osiłków niezauważenie wtargnęła do centrum miasta i zasiała spustoszenie na Rynku? Czy nawet na terenie, który jest stale monitorowany, niedaleko siedziby prezydenta, mieszkańcy nie mogą czuć się bezpiecznie?
– W sobotę przed godzina 22 doszło do awantury i szarpaniny z udziałem większej grupy osób – informuje Bartosz Wilk z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. – Jedna z grup przyszła wcześniej na Rynek. Część usiadła przy stolikach. Później pojawiła się trochę mniejsza grupa. Między nimi doszło do awantury – relacjonuje. Policjanci byli na Rynku w zasadzie błyskawicznie. Cała zdarzenie trwało ok. 2 minut. Na widok policjantów chuligani uciekli. – Jedna osoba została poszkodowana. Mężczyzna doznał urazów, które wymagały pomocy lekarskiej. Na tę chwilę nikt nie został zatrzymany – informuje Wilk. Policjanci zabezpieczyli monitoring i ustalają okoliczności oraz uczestników bójki.
Jak to się dzieje, że grupa kilkudziesięciu osób z zasłoniętymi twarzami pozostaje niezauważona w centrum miasta, które jest pełne kamer? Gdyby ktoś próbował wjechać w ludzi ciężarówką też pozostałby niezauważony? Oczywiście można się śmiać, że komuś w Rzeszowie nie przyszłoby do głowy coś tak absurdalnego. Czy jednak w czasach, kiedy tak często dochodzi do ataków terrorystycznych o bezpieczeństwo mieszkańców nie należy dbać szczególnie mocno? – Na Rynku pojawiają się różne osoby. Trudno, żeby policjanci pilnowali fizycznie tego, kto tam przychodzi. Od tego jest monitoring. Monitoring miejski działa i zawsze jest pracownik, który to nadzoruje – zapewnia Wilk.
Awantura czy ustawka kiboli?
– Na razie nie mówimy o kibicach, dlatego, że nie mamy potwierdzonej takiej wiedzy – zaznacza Wilk. Przyznaje jednak, że cześć osób miała emblematy rzeszowskich drużyn oraz zasłonięte twarze. – Przyjmujemy, że te osoby mogą być powiązane ze środowiskiem pseudokibiców – przyznaje Wilk. Na jednej ze stron internetowych kiboli można jednak przeczytać: „(…) Po meczu do Rzeszowa jako pierwsza wróciła ekipa Stali i Młodej Elany, która od razu pojawiła się na rzeszowskim rynku. Drudzy wrócili kibice Resovii, których nie trzeba było długo namawiać do wspólnej „zabawy”. Według relacji Stali i Eleny: „Na rzeszowskim rynku doszło do starcia dwóch koalicji Elana Toruń (25) & Stal Rzeszów (40) vs Resovia & Stal Sanok (2 autokary).”
Czy te grupy mają cokolwiek wspólnego ze sportem? To gangi uliczne, które zajmują się przestępczą działalnością: rozbojami, kradzieżami, pobiciami, handlem narkotykami, a czasem nawet zabójstwami. Jeśli więc grupy chuliganów organizują ustawkę – najprawdopodobniej za pomocą Internetu, to policja powinna o tym wiedzieć. W końcu pod płaszczykiem kibicowania banda chuliganów paraliżuje całe miasto. – To zdarzenie trudno rozpatrywać w kategorii ustawki. Była to awantura. Natomiast jak najbardziej policjanci monitorują przestępców powiązanych ze środowiskami pseudokibiców – oświadcza Bartosz Wilk.
Rzeszów jednym z naj(nie)bezpieczniejszych miast w Polsce
– Nie pojmuję motywów, którymi kierowali się ci chuligani – bo tak trzeba ich nazwać. Tym bardziej na Rynku, gdzie wszystko jest monitorowane – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Trudno to nazwać w ogóle! Mogli ucierpieć zupełnie przypadkowi i niewinni ludzie, którzy się tam znaleźli. Głupota, głupota i jeszcze raz głupota! – przyznaje oburzony. Jak mówi, Rzeszów zawsze był uważany za jedno z najbezpieczniejszych miast. – Tę markę budowaliśmy przez wiele lat i na pewno nie dopuścimy, żeby takie chuligańskie wybryki miały na to wpływ – podkreśla.
Czy mieszkańcy powinni obawiać się o swoje bezpieczeństwo? – Absolutnie nie. To był incydent i ta grupa tłukła się między sobą, a nie atakowała postronnych ludzi – mówi rzecznik prezydenta. Jego zdaniem, centrum miasta jest zabezpieczone. – My dajemy pieniądze na dodatkowe patrole, tylko ich nie widać, bo one chodzą po „cywilu”, więc naprawdę tam jest dużo straży i policjantów. Myślę, że również dzięki temu reakcja była natychmiastowa.



21 Responses to "Bandyci atakują na Rynku w Rzeszowie"