
ŁUKAWIEC (POW. RZESZOWSKI). Ojciec trójki dzieci brutalnie skatowany.
Jak twierdza jego znajomi pierwszy do pomocy ludziom, zawsze gotowy do akcji – 43-letni strażak OSP Łukawiec został skatowany we wtorkową noc bez powodu. Prawdopodobnie otrzymał ciosy kijem bejsbolowym lub pałką. Mężczyzna w stanie ciężkim, z krwiakiem mózgu trafił do szpitala. Świadkowie twierdzą, że dokonali tego czterej mężczyźni, którzy jeździli prawdopodobnie zielonym maluchem i szukali kogoś kogo mogliby pobić.
Kilka osób, w tym 43-letni strażak remontowało we wtorek 24 kwietnia salę w domu strażackim, w Łukawcu. Około godziny 22, 43-latek wyszedł z budynku po swój rower. To właśnie wtedy w pobliżu przejeżdżali zielonym maluchem młodzi mężczyźni. Strażak miał otrzymać ciosy w głowę kijem bejsbolowym lub pałką. Kilka minut później jedna z kobiet pomagająca przy remoncie wyszła przed budynek i zauważyła leżącego w kałuży krwi strażaka.
Zawołała pozostałe osoby, które wniosły go do sali. Tam udzielili mu pierwszej pomocy, a 43-latek odzyskał przytomność. Powiedział wówczas, że pamięta zielone auto i to, że napastnicy mówili coś o klubach Resovii i Stali Rzeszów. – Nie chciał jednak, żeby dzwonić po karetkę więc został odprowadzony do domu – mówi jeden z jego znajomych.
Karetka przyjechała do domu
Świadkowie twierdzą, że po tym zdarzeniu widzieli kolejny raz przejeżdżającego malucha. Mężczyźni siedzący w środku auta obserwowali miejsce pobicia, ale jak się zorientowali co zrobili szybko odjechali.
Natomiast strażak już w domu zaczął mieć zawroty głowy, tracił przytomność. Karetka przyjechała po niego dopiero nad ranem w środę i zawiozła do szpitala gdzie przeszedł trepanację czaszki. Mężczyzna po operacji odzyskał przytomność, poznał żonę i dzieci, ale był nadal w ciężkim stanie. – To dla wszystkich ludzi z OSP ogromny szok. Ciężko nam zrozumieć motywy tych ludzi – mówi Andrzej Stopa z OSP w Łukawcu.
W środę nad ranem policjanci badali na miejscu ślady. – Prowadzimy tą sprawę, ale nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć – mówi podkomisarz Adam Szeląg, z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Znajomy strażaka twierdzi, że po wsi już niejednokrotnie jeździli pseudokibice, którzy podjeżdżali do ludzi i pytali komu kibicują. – I tak ostatecznie bili wszystkich, którzy im się nawinęli -mówi.
Grzegorz Anton



2 Responses to "Bandyci polowali na człowieka?"