
LUBENIA. Tragiczny finał “osiemnastki”. Brat jubilata Krzysztof K. walczy o życie w rzeszowskim szpitalu.
– To się w głowie nie mieści, to nie ludzie, to potwory. Co on komu był winien, że tak go urządzili – mówi ekspedientka jednego ze sklepów w Lubeni. Cała miejscowość aż huczy od plotek i domysłów na temat sobotniej tragedii, kiedy to trójka napastników skatowała i przejechała samochodem uczestnika urodzinowej imprezy.
Do dramatu doszło w sobotę ok. 23 na terenie popularnego wśród mieszkańców Lubeni “grzybka”, czyli ogrodzonego terenu należącego do gminy, którym opiekują się lokalni strażacy. Na zorganizowaną tam urodzinową imprezę wdarła się nieproszenie trójka dwudziestoparo-letnich osób, dwóch mieszkańców Czudca i jedna pochodząca z Lubeni. Wśród napastników był bokser jednego z rzeszowskich klubów.
Przejechali po mężczyźnie
Napastnicy wyzywali i próbowali pobić matkę 31-letniego Krzysztofa K. Jeden z mężczyzn wszczął karczemną awanturę w czasie której brat jubilata próbował uspokoić awanturnika i został uderzony butelką w głowę, a następnie pobity. Z naszych informacji wynika, że gdy nieprzytomny upadł na ziemię, bandyci celowo na niego najechali samochodem powodując poważne obrażenia ciała. – Ta cała sytuacja jest strasznie dziwna, w życiu bym się nie spodziewała takiego zachowania po tym chłopaku od nas – zastanawia mieszkanka Lubeni – Pochodzi z dobrej rodziny, taki kulturalny, miły się wydawał. Jaki szatan w niego wstąpił – dodaje.
Plotki o śmierci mężczyzny
Rodzinna miejscowość Krzysztofa aż huczy od plotek o śmierci mężczyzny. – Podobno zmarł w niedzielę, tak ludzie mówią – twierdzi jeden z mężczyzn, z którym rozmawialiśmy na miejscu.
W rzeczywistości poszkodowany z licznymi obrażeniami trafił do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. W poniedziałek w stanie krytycznym przebywał na OIOM-ie. Mężczyzna ma m.in. pogruchotane kości czaszki, złamaną miednicę i żebra.
Krzysztof K. kończył właśnie budowę domu dla siebie, żony i dwójki małych dzieci. – Porządny chłop, złego słowa nie powiem o nim, aż nóż się w kieszeni otwiera na tych co to mu zrobili – mówi jeden z mężczyzn mieszkający niedaleko budowy Krzysztofa. – Miał tyle planów na przyszłość, a teraz to nawet nie wiadomo, czy chłopina z tego wyjdzie.
Co z jego oprawcami? Policjanci zatrzymali trzech napastników, którzy trafili na policyjny “dołek”. W poniedziałek, do zamknięcia wydania gazety ważyły się ich losy oraz tego czy wylądują w areszcie śledczym. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że dwóch z nich usłyszało zarzut usiłowania zabójstwa. Trzeci zeznawał, że nic nie pamięta, bo był tak pijany.
Grzegorz Anton, Katarzyna Szczyrek



23 Responses to "Bandyci skatowali i rozjechali autem niewinnego człowieka"