
PODKARPACIE. Oszuści stosują coraz bardziej perfidne metody, by naciągnąć starsze osoby. Nie gardzą podsuwaniem umów kredytowych opiewających na kilka tysięcy zł.
Degustacja zdrowej żywności połączona ze sprzedażą samogotujących garnków (po, bagatela, 8 tys. zł), bezpłatne badania, a w oczekiwaniu na wyniki wciskanie urządzenia, które leczy wszelkie możliwe choroby, od kataru po nowotwory, albo kosztujące kilka tys. zł abonamenty medyczne, które oprócz podstawowej diagnostyki i kilku porad, wartych góra kilkaset zł, nic nie zapewniają. Teraz też można różne cud urządzenie wypożyczyć… „na trzy tygodnie darmowego testowania”. Oczywiście trzeba wypożyczenie pokwitować swoim podpisem. To tylko próbka tego, czego mogą oczekiwać seniorzy zapraszani na różnego typu spotkania, oczywiście oprócz późniejszego spłacania zaciągniętego, od ręki, bez żadnych poręczeń, kredytu.
– Dopiero kilka miesięcy temu spłaciłam ostatnią ratę zaciągniętą na zakup rezonatora biofotonowego, który pomógł mi tyle co pasek podtrzymujący szlafrok. Więc teraz na wszystkie zaproszenia na prelekcje czy badania reaguję jednakowo: odkładam, a czasami rzucam słuchawką – mówi pani Marcelina M. z Rzeszowa.
Dlaczego kupiła kosztujące 4 tys. urządzenie? – Bo wierzyłam, że mi uśmierzy ból tak jak mi obiecywano na pokazie – mówi. Dlaczego nie wycofała się z zakupu? – Na początku testowałam sprzęt, potem wstydziłam się przyznać córce i poradzić jej, co mogę z tym zrobić. Potem było za późno, żeby robić cokolwiek. Machnęłam ręką i płaciłam, mimo że czasem brakowało mi na przysłowiowy chleb – mówi.
Seniorów, którzy odmawiają przyjścia na pokazy jest coraz więcej. Czy oszuści zniknęli z rynku? Nic podobnego. Zmienili tylko sposób podchodzenia seniorów. Rzadziej proponują zakup „cud urządzenia” za okazyjne 5 tys. zł, ale… wypożyczenie go „na trzy tygodnie darmowego testowania”. Oczywiście trzeba wypożyczenie pokwitować swoim podpisem. Na taki „myk” chwyciła się pani Janina z Ropczyc. Gdy poszła na bezpłatne badania, to okazało się, że – poza diagnozą – jest także możliwość zakupu bioharmonizera, urządzenia, które leczy na podczerwień. Przedstawiciele firmy „medycznej” zapewniali zebranych, że to prawdziwa okazja. Nowoczesny sprzęt kosztuje bowiem ok. 6 tys. zł, ale w trakcie spotkania można go kupić znacznie, bo aż o dwa tysiące zł taniej. Poza tym, istnieje możliwość wzięcia urządzenia na próbę i testowania go przez trzy tygodnie, a jak się nie sprawdzi, to można je odesłać bez żadnych konsekwencji finansowych. Oczywiście, wcześniej należy pokwitować urządzenie. I pani Janina tak zrobiła. Kilka dni później otrzymała informację z banku, że właśnie zaciągnęła kredyt na 4 tys. zł. Wtedy postanowiła skorzystać z możliwości zwrotu bioharmonizera (kupno poza siedzibą firmy). Odesłała go na adres otrzymany od sprzedawcy, ale przesyłka wróciła, bo… adresat nie jest znany. Próbowała też zerwać umowę kredytową, ale bez powodzenia. 14 dni minęło jak strzelił i została z przysłowiowym palcem w nocniku.
Naiwnych nie sieją…
O różnego rodzaju naciągaczach pisaliśmy już niejeden raz: a to o sprawie 63-letniego Franciszka, któremu na bezpłatnej wycieczce wciśnięto fotel masujący i grill za 5 tys. zł, a to warsztatach kulinarnych połączonych z występem znanego kabareciarza, przed którym robią ludziom pranie mózgów, mające przekonać ich do zostawienia ogromnych sum za garnki, choć podobne można kupić o wiele, wiele taniej. Pisaliśmy, a nawet poszliśmy na „badania medyczne”, połączone z demonstracją cudownie leczącego urządzenia tzw. rezonatora biofotonowego, o którym prof. dr inż. hab. Włodzimierz Kalita z Zakładu Systemów Elektronicznych i Telekomunikacyjnych na Politechnice Rzeszowskiej powiedział wtedy: 5 tys. zł za urządzenie, w którym jest mikroprocesor kosztujący parę dolarów, dwie diody na podczerwień w dodatku mrugające naprzemian, co wyklucza jakiekolwiek wpływ na organizm (oprócz wrażenia) i również kosztujący parę dolarów, jest ewidentnym oszustwem. Pisaliśmy też o badaniach tak dokładnych i wiarygodnych, że u dziennikarki wykryły rozrost prostaty (a i tak kosztująca w promocji 4 tys. zł aparatura znalazła swoich amatorów) i takich, na których zachwalano urządzenie wykorzystujące pole magnetyczne, po którym możemy odstawić leki i leczyć nim wszystko: choroby serca, bóle kręgosłupa, prostatę, hemoroidy, żylaki, osteoporozę, nietrzymania moczu, nadciśnienie (podobno nie usuwało tylko kamieni).
Seniorze, uważaj na oszustów
Kwoty, z którymi zgłaszają się do nas konsumenci to 4000 – 8000 zł. To dużo, ale firmy pomagają wziąć kredyt – informuje Federacja Konsumentów na swojej stronie internetowej. I ostrzega przed procederem wykorzystującym naiwność i niewiedzę seniorów, którzy wierząc oszustom, dają się nabrać na kosztujące kilka tys. zł abonamenty medyczne.
Dlaczego tego typu ostrzeżenie? – Ponieważ usługi zdrowotne wyłączono z przepisów Ustawy o Prawach Konsumenta. To znaczy, że od tego typu umowy nie można odstąpić w ciągu 14 dni od jej zawarcia, tak jak w przypadku umów zawartych na kupno garnków czy kołder, nawet gdy są zawarte poza lokalem przedsiębiorstwa – mówi Ewa Wróblewska, prezes Federacji Konsumentów w Rzeszowie.
Pani prezes dodaje, że często wciskający kit oszuści liczą, że do tej kategorii mogą zostać zaliczone różne cud urządzenia, a to nie do końca jest prawdą. – Maty masujące, czy biostymulatory, nie zawsze są urządzeniami medycznymi, co sugerują sprzedający, jeżeli nie posiadają certyfikatu Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, można odstąpić od takich umów – mówi Ewa Wróblewska.
Co może zgodnie z prawem zrobić konsument?
W przypadku pakietów medycznych można przed sądem żądać unieważnienia umowy, do której zawarcia doszło pod wpływem nieuczciwych praktyk. Warto także równolegle zawiadomić policję o całym zdarzeniu. Tego typu działalność przedsiębiorcy pozwala przypuszczać, że jego konsultanci usiłują lub popełniają przestępstwo oszustwa, określone w Kodeksie karnym: Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
***
W przypadku podpisania niekorzystnej dla siebie umowy zawsze warto zwrócić się o pomoc do oddziału Federacji Konsumentów w Rzeszowie ul. Jagiellońska 4, tel. 17 852-28-27, lub na adres rzeszow@federacja-konsumentow.org.pl, w Jaśle, ul. Hugona Kołłątaja 1, 13 443 51 60, w Krośnie, ul. Grodzka 10/1, 13 474-39-05, w Tarnobrzegu, ul. Wyspiańskiego 12, 15 822-47-86, lub u miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów.
Anna Moraniec



9 Responses to "Bandyckie umowy kredytowe!"