
MIELEC. Nie dość, że szpecą, to jeszcze stwarzają poważne zagrożenie.
Wielu mieszkańców pukało się w czoło, widząc jak kilka dni temu montowano żółto-czarne barierki na… samym środku alejek Górki Cyranowskiej. Nie dość, że konstrukcje szpecą ten malowniczy fragment miasta, to do tego stwarzają poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia zjeżdżających z góry rowerzystów. Urząd Miasta, który stoi za inwestycją, tłumaczy ją dbałością o bezpieczeństwo małych mielczan.
Wiceprezydent miasta, Paweł Pazdan wyjaśnia, że montaż barierek jest rozwiązaniem tymczasowym. – Mam świadomość, że wykorzystane materiały nie do końca pasują do charakteru tego miejsca, ale zależało nam na jak najszybszym wprowadzeniu zabezpieczeń, dzięki którym mali mielczanie nie będą narażeni na wypadki – oświadcza wiceprezydent.
– W tym miejscu wiele razy dochodziło do potrąceń dzieci przez rowerzystów oraz podobnych, skrajnie niebezpiecznych sytuacji. Dlatego mieszkańcy domagali się szybkiego rozwiązania architektonicznego, które wyeliminuje takie zagrożenia – tłumaczy inwestycję.
– Jesteśmy w kontakcie z projektantem Parku Leśnego na Górce Cyranowskiej, z którym chcemy wspólnie znaleźć już docelowe rozwiązanie zapewniające bezpieczeństwo dzieci, nie eliminujące innych funkcji tego miejsca, jak choćby możliwość organizacji wydarzeń sportowych i rekreacyjnych. Gdy tylko wybierzemy sposób i rodzaj nowych, bardziej przyjaznych elementów zabezpieczających, barierki znikną – zapowiada Pazdan.
Wiceprezydent podkreśla także, że w opracowaniu jest plan techniczny i finansowy modernizacji Górki Cyranowskiej: – Od oddania do użytku tego miejsca minęło już kilka lat. Niektóre z urządzeń wymagają odświeżenia lub remontu. Cały czas szukamy rozwiązań, które zachowałyby charakter miejsca, w którym dużo ludzi wypoczywa, a jednocześnie poprawiłyby jego trwałość i atrakcyjność. Chodzi tu m.in. o podświetlaną sztuczną rzekę, czy architektoniczny element prostokątnej bramy na szczycie Górki – wylicza Paweł Pazdan.
Paweł Galek


