Będą leczyć po trzytygodniowym kursie

Braki kadrowe wśród medyków doprowadziły do tego, że lekarze zatrudniani są już w oparciu o tzw. tryb uproszczony, nie muszą – jak dotychczas – nostryfikować dyplomów, czyli wykazywać się swoją wiedzą. W przypadku lekarzy uchodźców z Ukrainy rząd poszedł jeszcze krok dalej. Ogłosił właśnie, że organizuje dla nich trzytygodniowe kursy języka polskiego, po ukończeniu których, będą mogli leczyć polskich pacjentów. Czy to się sprawdzi? W jakim stopniu można przyswoić język w ciągu trzech tygodni, nawet wtedy, gdy kurs jest jak najbardziej intensywny? Przecież oni nie będą pracowali w fabryce śrubek, gdzie wystarczy podstawowa znajomość języka potocznego. Tu w grę wchodzi bardzo specyficzny język stricte medyczny. Podobne obawy ma także Naczelna Rada Lekarska, która przyznaje oczywiście, że kompetencje lekarzy i lekarzy dentystów z Ukrainy są cenne dla zapewnienia opieki medycznej ich rodakom przebywającym w naszym kraju oraz ewentualnie innym osobom, które porozumiewają się językiem ukraińskim lub rosyjskim. „Przyznanie jednak tym medykom uprawnień zawodowych pozwalających na objęcie opieką pacjentów polskich powinno wiązać się z „odpowiednią znajomością języka polskiego”. „Niezrozumiałe jest, że ustawa umożliwia zatrudnienie osoby nieposiadającej obywatelstwa polskiego na stanowisku pomocy nauczyciela, jedynie pod warunkiem znajomości języka polskiego, a jednocześnie pozwala na przyznanie prawa wykonywania zawodu lekarza i udzielanie świadczeń zdrowotnych polskim pacjentom osobie, która języka polskiego w ogóle nie zna” – można przeczytać na stronie NRL. W ocenie rady, sytuacja w Ukrainie, a także potrzeby zdrowotne uchodźców z tego kraju, którzy znaleźli się na terytorium Polski i wymagają opieki medycznej, uzasadniają wprowadzenie szczególnych rozwiązań prawnych, ale nie uzasadniają obniżenia poziomu bezpieczeństwa udzielania świadczeń zdrowotnych polskim pacjentom. A „przyjęte w ustawie rozwiązania pomijające konieczność znajomości języka polskiego są rozwiązaniami niebezpiecznymi dla lekarzy, którzy bez znajomości języka polskiego będą chcieli leczyć polskich pacjentów, niebezpiecznymi dla tych pacjentów, ale również dla podmiotów leczniczych, które zatrudnią tych lekarzy” – można przeczytać. Osobiście mam nadzieję, że ci, którzy wprowadzili te „ułatwienia” będą konsekwentni, będą się później u nich leczyć, zapiszą na wizytę żonę, mamusię, siostrę. Zastanawia mnie jeszcze jedno. A co z dokumentacją medyczną prowadzoną przez osoby tak naprawdę nieznające języka polskiego? Widać, że na każdym kroku można tu popełnić błąd – w przeprowadzanym wywiadzie, w udzielanej procedurze i w jej zapisie. I jeszcze jedno. Nadzór nad nim będzie musiał sprawować polski lekarz. Gdy dojdzie do błędu, on też zapewne poniesie odpowiedzialność, i to jeszcze przy większym zagrożeniu karą więzienia, bo właśnie posłowie pracują nad zmianami w kodeksie karnym. Myślę, że nikt świadomie nie zgodzi się na podjęcie takiego ryzyka. Ani polski lekarz, ani polski pacjent.

Redaktor Anna Moraniec

8 Responses to "Będą leczyć po trzytygodniowym kursie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.