
KOLBUSZOWA. Burmistrz by chciał, dyrektor PLK mówi: – Nie mogę.
Lokalne władze chcą, aby na przejazdach kolejowych w ciągu dróg gminnych i powiatowych były rogatki, tak jak to ma miejsce w przypadku traktów wojewódzkich. Mieczysław Borowiec, dyrektor Polskich Linii Kolejowych w Rzeszowie, nie pozostawia jednak złudzeń: – Zmiany w oznakowaniu przejazdów będą możliwe, kiedy liczba pojazdów będzie na odpowiednio wysokim poziomie.
Burmistrz Jan Zuba (56 l.) przypomina, że już w przyszłym roku linia kolejowa nr 71 Rzeszów – Ocice ma zostać zelektryfikowana za fundusze unijne w ramach Programu Rozwoju Polski Wschodniej. Włodarz Kolbuszowej chciałby, aby instalacja rogatek na przejazdach kolejowych w ciągu dróg lokalnych została sfinansowana przez kolej z tej właśnie dotacji.
– Taką potrzebę zgłosiłem dyrektorowi ds. inwestycji PLK w Krakowie – zaznacza Zuba. – Chodzi o to, żeby zmienić kategorię przejazdów do takiego rozwiązania, jakie jest na ul. Tyszkiewiczów (droga wojewódzka – przyp. red.), czyli automatycznie opuszczane rogatki. Niestety, usłyszałem, że przepisy na to nie pozwalają i to oznakowanie, które jest, czyli sygnalizacja świetlna i znak „stop”, musi wystarczyć – dodaje burmistrz
– Przepisy stanowią, że jeżeli na danym przejeździe kolejowym bez rogatek iloczyn ruchu wynosi do 50 tys. pojazdów, to spełnia on wymagania związane bezpieczeństwem – mówi Mieczysław Borowiec, dyrektor PLK w Rzeszowie. – Jeżeli natomiast zwiększa się ten iloczyn, to z definicji budujemy wyższą kategorię, czyli półrogatki, które uruchamiane są automatycznie przez pociąg, albo przynajmniej sygnalizację świetlną i dźwiękową.
Paweł Galek


