
MISTRZOSTWA EUROPY. Kapitan reprezentacji nie schodzi z pokładu.
Zakończone w niedzielę w Wiedniu mistrzostwa Europy były dla Piotra Gruszki, kapitana polskiej reprezentacji, szóstym turniejem o mistrzostwo Starego Kontynentu. 34-letni zawodnik ma już na koncie złoto i brąz ME, srebro MŚ czy brąz LŚ.
– Ten medal to świetna sprawa nie tylko dla mnie, ale dla całej grupy młodych ludzi – mówi PIOTR GRUSZKA. – A nie było łatwo, mieliśmy momenty lepsze i gorsze.
– Czym złamaliście Rosjan w walce o brąz?
– Byliśmy maksymalnie skoncentrowani, myśleliśmy na boisku. Nieraz chłopaki chcieli jak najmocniej uderzyć, ale tego nie robili. W półfinale z Włochami się “gotowało”. Może dlatego nie wygraliśmy.
– Byliście jedynym zespołem, który grał w Pradze, Karlowych Warach i Wiedniu. Trzy miasta, trzy hale. Miało to jakieś znaczenie?
– Nasi przyjmujący twierdzili, że tak. Że inne było ciśnienie w piłkach. Głupotą byłoby jednak gdyby ktoś narzekał, że piłka była za miękka. Na tym poziomie to nie ma znaczenia.
– Przed turniejem mówiłeś o złej atmosferze wokół reprezentacji…
– Nikomu nic nie musimy udowadniać. Otoczka była nie najlepsza, teraz się poprawi. Ludzie cieszą się z tego wyniku. Ten brąz jest na wagę złota.
– Mówiłeś, że to Twoje ostatnie mistrzostwa Europy, ale na igrzyska olimpijskie chyba byś jeszcze pojechał?
– Sama obecność w kadrze, po moich kłopotach, była dla mnie czymś wyjątkowym. Cieszę się, że dostałem szansę od trenera. Mam ambicję, marzę o igrzyskach i będę się o nie bił. Zatem jeszcze nie myślę o opuszczeniu statku.
– Na Puchar Świata zespół powinien pojechać w tym składzie czy ktoś powinien wrócić?
– Na Puchar Świata potrzebna jest najlepsza reprezentacja.
Rozmawiał w Wiedniu, Rafał Myśliwiec


