Będzie łatwiej o krwawe łowy

W okolicach Tarnobrzega myśliwskie ambony można spotkać już nawet przy głównych drogach. Fot. Bogdan Myśliwiec
W okolicach Tarnobrzega myśliwskie ambony można spotkać już nawet przy głównych drogach. Fot. Bogdan Myśliwiec

PODKARPACIE. Awantura o nowe prawo dla myśliwych. Kto na nim straci, a kto skorzysta? Co oznacza dla właścicieli lasów i grzybiarzy?

Na Podkarpaciu przybywa myśliwych i ambon, z których strzelają do dzikich zwierząt. Nie podoba się to ani miłośnikom przyrody, którzy przemierzają lasy z aparatem fotograficznym w dłoni, ani grzybiarzom. Łowiectwo ma u nas swoje tradycje i choćby niektórzy chcieli, wyeliminować się go nie da. Ramą dla działań myśliwych jest jednak Prawo Łowieckie. Zmiany w nim budzą emocje wielu środowisk – od rolników, przez właścicieli lasów i ekologów, na myśliwych skończywszy.

Wśród wielu głosów krytykujących nowe przepisy głośno słychać sprzeciw dotyczący uprawnień w sprawie odstrzału zwierząt, które otrzymają powiatowi lekarze weterynarii, wojewodowie i ministrowie. Nie będą go bowiem musieli z nikim konsultować.

– Wiele osób bez nadzoru będzie mogło zadecydować o odstrzale wilków, rysi czy łabędzi – ostrzega za pośrednictwem mediów Diana Piotrowska, rzeczniczka PZŁ.

Nowe prawo na myśliwych właśnie nakłada obowiązek odstrzału tych zwierząt. Zwraca ona uwagę, że w projekcie nie ma też zapisów mówiących o jakichkolwiek ograniczeniach w zakresie liczby zwierząt przeznaczonych do likwidacji.

To, co budzi sprzeciw ekologów i sporej części opinii publicznej, to także fakt, że od tego odstrzału mają nie być zwolnione parki narodowe. PZŁ będzie miał obowiązek wykonania odstrzału również i w strefach objętych ochroną.

To już nie myślistwo?
– Ambon przybywa z roku na rok. Co mnie osobiście bardzo bulwersuje, właśnie w ich okolicach wysypywana jest kukurydza i jęczmień, aby kusić jelenie. Myśliwi nie polują już dzisiaj tak jak się to robiło kiedyś, gdzie za zwierzyną goniono po lesie. Zwierzynę kusi się, aby podeszła jak najbliżej ambony i wtedy się w nią strzela. Zabijanie zwierząt nie jest dla mnie żadnym sportem, a takiego sposobu polowania nie nazwałbym nawet myślistwem, bo jest to dla mnie zwykłe zabijanie zwierząt – mówi fotograf przyrody Bogdan Myśliwiec.

Nowe przepisy uderzają nie tylko w parki i samą zwierzynę. Zgodnie z nowymi przepisami, myśliwym nie wolno przeszkadzać w polowaniu. Oznacza to, że grzybiarze lub ekolodzy, którzy wejdą do lasu i zakłócą polowanie mogą być z lasu wyproszeniu i ukarani. Właściciele lasów, którzy nie chcą, aby na ich terenie polowano, będą natomiast usieli usankcjonować to odpowiednią decyzją administracyjną.

mrok

One Response to "Będzie łatwiej o krwawe łowy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.