
KRAJ, PODKARPACIE. Polscy producenci muszą wpisać swoje wyroby na Listę Produktów Tradycyjnych.
– To częściowe załatwienie naszego problemu – mówią polscy wędliniarze o decyzji Unii Europejskiej z 1 lipca br., na mocy której będą mogli nadal wędzić swoje wyroby w sposób tradycyjny, czyli dymem z drewna. Komisja Europejska zgodziła się na 3-letnie odstępstwo od nowych, niezwykle restrykcyjnych unijnych przepisów dotyczących dopuszczalnych norm substancji smolistych, ale jednocześnie zakazała po 1 września br. eksportu polskich wędzonek na rynki pozostałych państw Unii.
Żeby nadal sprzedawać swoje wyroby na rynku krajowym, polscy producenci muszą teraz wpisać je na Listę Produktów Tradycyjnych, dlatego urzędy marszałkowskie przeżywają oblężenie. Do tego w Rzeszowie od początku roku wpłynęło 16 takich wniosków, a będzie ich na pewno dużo więcej, bo to właśnie w naszym województwie oraz małopolskim działa najwięcej małych i średnich zakładów wędliniarskich (łącznie około 600).
– Część wędliniarzy jest zadowolona, ale ci, którzy eksportują, zadowoleni nie są – mówi Fryderyk Kapinos, prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie, a zarazem radny sejmiku województwa z ramienia PiS. – Na pełną radość przyjdzie czas, kiedy sprawa całościowo zostanie załatwiona na naszą korzyść – dodaje.
Podobnego zdania jest europoseł PiS Tomasz Poręba, który kilkakrotnie interweniował w sprawie wędzonek w Brukseli. – Decyzja Komisji to krok w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że teraz ministerstwo rolnictwa stanie w tej sprawie na wysokości zadania i pomoże polskim przedsiębiorcom – mówi Poręba.
Arkadiusz Rogowski


