
– Dlaczego to my mamy ponosić konsekwencje złego zarządzania w Autosanie? – pytają pracownicy fizyczni zatrudnieni w sanockiej fabryce autobusów, którzy walczą o podwyżki wynagrodzeń. Od dwóch tygodni w przerwie śniadaniowej wychodzą przed fabrykę i protestują. Nie wykluczają wejścia z pracodawcą w spór zbiorowy. Dotychczasowe rozmowy z prezesem spółki Adamem Smolenień nie przyniosły bowiem – wszystko wskazuje na to – że w najbliższym czasie nie przyniosą przełomu.
o ostatniego spotkania prezesa z załogą doszło w poniedziałek. – Prezes po raz kolejny poinformował nas, że nie ma pieniędzy na podwyżki i do czerwca możemy zapomnieć o jakimkolwiek podniesieniu wynagrodzeń – relacjonuje nam jeden z pracowników Autosanu. – Pracownicy są załamani, ale też zdeterminowani, nie chcą odpuszczać. Spora część z nich chce sporu zbiorowego z pracodawcą. Skoro nasze protesty nie robią na zarządzie wrażenia, to może spór zbiorowy jest faktycznie dobrym wyjściem – dodaje nasz rozmówca.
Wiele razy słyszeli
W miniony piątek podczas prezes Adam Smoleń spotkał się z przedstawicielami związków zawodowych i pracownikami. Podczas spotkania odczytana została odpowiedź prezesa na pismo związków domagających się dziesięcioprocentowej podwyżki wynagrodzeń dla pracowników fizycznych. – Nie dowiedzieliśmy się nic ponad to, o czym prezes mówi nam od dwóch tygodni: sytuacja w Autosanie jest trudna i w obecnej chwili nie ma szans na podwyżki, mamy czekać do czerwca – relacjonuje pracownik i dodaje. – Myśmy to już wiele razy słyszeli, także z ust tego samego prezesa, który kilkanaście lat temu kierował już fabryką. Wówczas też mieliśmy przeczekać trudny moment, problem w tym, że w Autosanie dzieje się coraz gorzej i nikt już chyba nie wierzy, że zakład dźwignie się z kolan. W przeszłości dla dobra zakładu godziliśmy się już na obniżki wynagrodzeń, wielu z nas przepracowało tutaj całe swoje życie, dlaczego teraz to my mamy ponosić konsekwencje złego zarządzania w Autosanie? Przecież to nie jest nasza wina, że jest jak jest, my wykonujemy sumiennie swoją pracę, za którą chcemy wynagrodzeń nieco wyższych, niż najniższa krajowa – mówi.
Decyzja niebawem
Jak zapowiada nasz rozmówca, pracownicy nadal chcą protestować. Decyzja o wejściu w sporze zbiorowym ma zapaść w przeciągu kilku najbliższych dni. – Inicjatywa musi wyjść od związków zawodowych, bo to związki mogą złożyć taki wniosek. Czy tak się stanie? Ciężko powiedzieć. W poniedziałkowym spotkaniu zabrakło pani Ewy Latusek, która jest na urlopie, przedstawiciele pozostałych związków zawodowych nie zabrali głosu w naszej sprawie. Czujemy się trochę zawiedzeni dotychczasowym działaniem związków – przyznaje jeden z pracowników. Ewa Latusek, przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Autosanie do końca tygodnia przebywa na urlopie. W krótkiej rozmowie telefonicznej z Super Nowościami potwierdziła, że dotychczasowe rozmowy z prezesem nie przyniosły przełomu. – Prezes nie przystaje na żadne nasze propozycje, mówi, że możemy wrócić do rozmów w czerwcu – powiedziała nam przewodnicząca. Z Krzysztofem Krupą, przewodniczącym Związku Zawodowego Inżynierów i Techników nie udało nam się skontaktować.
Czy pracownicy Autosanu przystąpią do sporu zbiorowego z pracodawcą? – Nie można tego wykluczyć – przyznaje nasza rozmówczyni i informuje, że na konkretne decyzje w tej sprawie trzeba poczekać do przyszłego tygodnia.
Martyna Sokołowska



2 Responses to "Będzie spór zbiorowy w Autosanie?"